Chyba czas, żeby do nas wszystkich podocierało, że jesteśmy dorośli i nie powinniśmy zachowywać się jak dzieci, tylko właśnie jak dorośli. Rozmawiać, a nie obrażać się i ukrywać problemy.
Panno Adrianno może czas zacząć brać do siebie rady serwowane innym?
środa, 16 października 2013
wtorek, 15 października 2013
ale to nie ja...
Chyba się pogubiłam, w sobie, ze sobą. Dzisiejszy dzień nie powinien mieć miejsca. To nie powinno się powtórzyć, ale to wciąga, uzależnia, to takie miłe i przyjemne.
Popełniając błędy rozumiemy przynajmniej co jest ważne. Nie żałuję błędów, szczególnie tych przyjemnych, bo to właśnie one kształtują to kim jesteśmy. Kim jestem? Nie wiem. Na pewno nie tą dziewczyną, którą dziś byłam.
W poniedziałek widzę się z moim ulubionym Panem Dziennikarzem. Trzeba wpaść na stare śmieci, ugh... W sumie ciężko stwierdzić, kto jest moim ulubionym studentem dziennikarstwa, bo jest S i P, ale w poniedziałek widzę się z S, na P przyjdzie czas, kiedyś.
Od wczoraj 175mg/na dobę. Jeszcze przyszły tydzień i schodzimy, do zera. Całe szczęście pomaga mi to. Jeszcze trochę i będę mogła być znowu sobą. Zastanawiam się, kiedy się zgubiłam. To było chyba w 2009rok. Starzy znajomi mówią, że wtedy miałam "dwa chochliki tańczące w oczach" i pytają, co się z nimi stało. Wiem o co im chodzi, we wakacje to zrozumiałam. Teraz wiem, że chochliki są, tylko śpią, trzeba je jakoś obudzić, latem się wybudzały. Teraz znowu śpią, ale ja je obudzę. Jakoś. Kiedyś. W sumie brakuje mi tego. Wiecznie roześmianych oczu.
Tak ogólnie, nie personalnie, chciałam tylko powiedzieć, że...
Popełniając błędy rozumiemy przynajmniej co jest ważne. Nie żałuję błędów, szczególnie tych przyjemnych, bo to właśnie one kształtują to kim jesteśmy. Kim jestem? Nie wiem. Na pewno nie tą dziewczyną, którą dziś byłam.
W poniedziałek widzę się z moim ulubionym Panem Dziennikarzem. Trzeba wpaść na stare śmieci, ugh... W sumie ciężko stwierdzić, kto jest moim ulubionym studentem dziennikarstwa, bo jest S i P, ale w poniedziałek widzę się z S, na P przyjdzie czas, kiedyś.
`Nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię, gdy wszystko łamie się na pół i
Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze,
Że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce.
Nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię, gdy wszystko łanie się na pół
Ale kocham Cię, kocham, wciąż Cię kocham, ku*wa
I nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne`
Tak ogólnie, nie personalnie, chciałam tylko powiedzieć, że...
`We both know I'm not what you, you need.
And I will always love you.
I will always love you.`
And I will always love you.
I will always love you.`
`When I fall in love,
It will be forever,
Or I'will never fall in love.
In a restless world like this is,
Love is ended before it's begun,
And too many moonlight kisses
Seem to cool in the warmth of the sun.
When I give my heart,
It will be completely,
Or I'll never give my heart.
And the moment I can feel that
You feel that way too
Is when I'll fall in love with you.`
niedziela, 13 października 2013
samotność w tłumie.
Ostatnio wszystko wymyka mi się spod kontroli. Staram się trzymać rękę na pulsie, ale no nie wiem. Wszystkiego ogarnąć nie mogę, prawda? Rzeczy nieistotne sprawiają najmniejszy problem, to chyba w sumie logiczne, chociaż nie zawsze. Coś trzeba postanowić, zadecydować.
Jak do c...a można naprawić coś, jeśli nie wie się, gdzie/jak się zepsuło? To trochę jak wymieniać żarówkę, kiedy po prostu nie ma prądu.
`Wszystko leci z rąk, brak skupienia
Chaos się rozprzestrzenia
Tyle myślenia, o tym, że dzieli nas przepaść`
`Nie ma nikogo jak Ty
Dlatego...
Zostań potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie dół,
Zostań, poukładaj mi sny,
Jeden z nich na pewno to My,
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam, nie chcę się dzielić na pół,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty
Każdy dzień przypomina mi to,
Jesteś pośrodku mej głowy jak echo,
Pogubiliśmy gdzieś krok,
Potem pomyliśmy peron,
Biegnę do Ciebie,
Jak sprawne wojsko pokonuję próg,
Gapię się w gwiazdy na niebie,
Tak jakbym wiedział, że nie czekasz już
Zostań potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie dół,
Zostań, poukładaj mi sny,
Jeden z nich na pewno to My,
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam, nie chcę się dzielić na pół,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty
Rośnie to co dzieli nas
I ciągle jest za daleko...`
`Wszystko, co dobre, od początku ostrzega Cię końcem`
niedziela, 6 października 2013
curse or blessing?
Ona i On wolą ją, a ja nie zamierzam z nią konkurować, kolejna panna nie z mojej ligi, no ale wiecie, jeśli ktoś woli oglądać ekstraklasę zamiast np la ligę no to już nie mój problem, na siłę zmuszać nie będę. Niech się cieszy, że nie miesza mi w życiu specjalnie.
Czyżbym miała stracić kolejnych ziomeczków? Serio?
Za mną 3tydzień leczenia. Od jutra 150mg. 100rano. 50wieczorem. Po 6tyg dojdę do 200mg/dobę. Maksymalna dawka. Łącznie 14tygoni. Ponoć ze mną teraz jest tak jakbym miała uraz kręgosłupa i przechodziła rehabilitacje, która ma skończyć się za 11tygodni. Każdy dzień to próba postawienia kroku o własnych siłach. Codziennie nowe zadania. Nowe wyzwania. Wszystko to ma prowadzić do możliwości normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Chociaż ma efekt uboczny. Za 14tygodni będę nowym człowiekiem. Co za tym idzie wolnym od uczuć, które posiadam teraz (przed leczeniem). Chyba, że osoby, które nimi darze, będą obecne w trakcie mojego powrotu do zdrowia. Może to i lepiej, że niektórzy się wymiksowali. Chyba tego potrzebuję. Chyba tego chcę. A zdaniem mojego psychiatry tak sobie żyje z depresją od kilku lat (jestem psychiczna hue hue hue może od zawsze?).
Ale ostatnie dni wprowadziły też inne zmiany. Zastanawiam się czy to kolejne przekleństwo, czy może błogosławieństwo? Na moim nowym roku są ludzie, którzy są fajni. Do których zaczynam się przyzwyczajać. Dopasowywać. Oni chyba zaczynają mnie lubić. Moja grupa zaczęła mnie nawet lubić, tzn w części. W piątek moja grupa ćwiczeniowa miała zajęcia z opiekunem roku, mieliśmy na nich wybrać starościnę/starostę grupy. Z tego co wiem, to część osób chciała mnie i ja też chciałam być, ale ni z gruszki ni z pietruszki na pytanie czy zrobiliśmy sami głosowanie i wybraliśmy kogoś jedna z dziewczyn podała imię innej koleżanki, więc ja i chłopacy wielkie oczy i jeden z nich zgłosił, że z tego co mu wiadomo nie było żadnego głosowania, więc to jest samowolka, a on się na coś takiego nie godzi. Oczywiście było głosowanie, zakończone wynikiem, który pewnie zdziwił opiekuna roku, bo wygrałam ja, a przecież już wszystko było ustalone. Jejciu, jak to uskrzydliło moje ego, ale cicho sza! ;)
Czyżbym miała stracić kolejnych ziomeczków? Serio?
Za mną 3tydzień leczenia. Od jutra 150mg. 100rano. 50wieczorem. Po 6tyg dojdę do 200mg/dobę. Maksymalna dawka. Łącznie 14tygoni. Ponoć ze mną teraz jest tak jakbym miała uraz kręgosłupa i przechodziła rehabilitacje, która ma skończyć się za 11tygodni. Każdy dzień to próba postawienia kroku o własnych siłach. Codziennie nowe zadania. Nowe wyzwania. Wszystko to ma prowadzić do możliwości normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Chociaż ma efekt uboczny. Za 14tygodni będę nowym człowiekiem. Co za tym idzie wolnym od uczuć, które posiadam teraz (przed leczeniem). Chyba, że osoby, które nimi darze, będą obecne w trakcie mojego powrotu do zdrowia. Może to i lepiej, że niektórzy się wymiksowali. Chyba tego potrzebuję. Chyba tego chcę. A zdaniem mojego psychiatry tak sobie żyje z depresją od kilku lat (jestem psychiczna hue hue hue może od zawsze?).
Ale ostatnie dni wprowadziły też inne zmiany. Zastanawiam się czy to kolejne przekleństwo, czy może błogosławieństwo? Na moim nowym roku są ludzie, którzy są fajni. Do których zaczynam się przyzwyczajać. Dopasowywać. Oni chyba zaczynają mnie lubić. Moja grupa zaczęła mnie nawet lubić, tzn w części. W piątek moja grupa ćwiczeniowa miała zajęcia z opiekunem roku, mieliśmy na nich wybrać starościnę/starostę grupy. Z tego co wiem, to część osób chciała mnie i ja też chciałam być, ale ni z gruszki ni z pietruszki na pytanie czy zrobiliśmy sami głosowanie i wybraliśmy kogoś jedna z dziewczyn podała imię innej koleżanki, więc ja i chłopacy wielkie oczy i jeden z nich zgłosił, że z tego co mu wiadomo nie było żadnego głosowania, więc to jest samowolka, a on się na coś takiego nie godzi. Oczywiście było głosowanie, zakończone wynikiem, który pewnie zdziwił opiekuna roku, bo wygrałam ja, a przecież już wszystko było ustalone. Jejciu, jak to uskrzydliło moje ego, ale cicho sza! ;)
środa, 2 października 2013
Cry, baby cry.
Chce mi się płakać. Wszystko doprowadza mnie do łez. Jest do dupy.
Z problemów "całego świata" (bo na własne nie mam czasu): O miłość trzeba walczyć, ale czy warto jeśli uczucie jest jednostronne?
Jedyny plus dzisiejszego dnia? Widziałam się z Olivią <3
Z problemów "całego świata" (bo na własne nie mam czasu): O miłość trzeba walczyć, ale czy warto jeśli uczucie jest jednostronne?
Jedyny plus dzisiejszego dnia? Widziałam się z Olivią <3
wtorek, 1 października 2013
.
Widziałam się dzisiaj z moją "mamą". Jejku! Jak ja za nią tęskniłam przez pół roku! Mój kochany mały Lemurek! <3 pamiętam jak kiedyś żartowałyśmy z Agą i Olivią, że razem z Olivią będziemy druhnami na ślubie Agi i pomożemy jej wybrać suknie ślubną, a potem jakoś wyszło tak, że to nie tylko żart. Naładowała mnie pozytywnie. Nie mogę się doczekać, kiedy spotkamy się całą trójką.
HA! A wczoraj widziałam moją Paulę! Bardzo się z tego cieszę. Chociaż czasem się zastanawiam czy to dobrze, że ona tak wiele o mnie wie, bo problem w tym, że Paula wie wszystko, dosłownie wszystko. Strasznie mnie boli to, że nawet gdybym próbowała ją okłamać, czegoś jej nie powiedzieć, to ona i tak będzie wiedziała, że coś jest nie tak. Nie lubię tego. Cholernie.
Nie wiem co robić. Nie czuję się dobrze na nowej uczelni, na nowym wydziale, z nowymi ludźmi, może tylko jeszcze. Zaczynam czuć się coraz gorzej na starej uczelni, na starym wydziale, ze starymi znajomymi, coraz mniej mnie tam trzyma, czuję, że wszyscy ważni dla mnie ludzie będący ze starego wydziału zaczynają się oddalać. Po wczorajszym dniu nie wiem, czy chcę tam wracać. Czuję się jakby przez to serce miało mi pęknąć. Nie wiem czy będę mogła tam wrócić z każdym kolejnym dniem będziemy stawać się dla siebie coraz bardziej obcymi ludźmi, nie wiem czy za pół roku będę miała gdzie, a raczej do kogo wracać...
HA! A wczoraj widziałam moją Paulę! Bardzo się z tego cieszę. Chociaż czasem się zastanawiam czy to dobrze, że ona tak wiele o mnie wie, bo problem w tym, że Paula wie wszystko, dosłownie wszystko. Strasznie mnie boli to, że nawet gdybym próbowała ją okłamać, czegoś jej nie powiedzieć, to ona i tak będzie wiedziała, że coś jest nie tak. Nie lubię tego. Cholernie.
Nie wiem co robić. Nie czuję się dobrze na nowej uczelni, na nowym wydziale, z nowymi ludźmi, może tylko jeszcze. Zaczynam czuć się coraz gorzej na starej uczelni, na starym wydziale, ze starymi znajomymi, coraz mniej mnie tam trzyma, czuję, że wszyscy ważni dla mnie ludzie będący ze starego wydziału zaczynają się oddalać. Po wczorajszym dniu nie wiem, czy chcę tam wracać. Czuję się jakby przez to serce miało mi pęknąć. Nie wiem czy będę mogła tam wrócić z każdym kolejnym dniem będziemy stawać się dla siebie coraz bardziej obcymi ludźmi, nie wiem czy za pół roku będę miała gdzie, a raczej do kogo wracać...
niedziela, 29 września 2013
chcę. chcę. chcę.
Po odpoczęciu po dniu wczorajszym stwierdziłam, że są pewne osoby, które powodują, że mogę dać szansę ludziom na nowym kierunku.
Widziałam się dzisiaj z jednym z moich Promyczków. Majeczka <3
Poza tym dzień ciężki. Znowu mimo własnych problemów biorę sobie na głowę cudze, ale w tym wypadku nie mogłam inaczej postąpić. Mam nadzieję, że to tylko fałszywy alarm.
Chcę jutro. Chcę zobaczyć Paulę. Chcę się do niej przytulić. Chcę. Chcę. Chcę! Dłużej już nie wytrzymam. Chociaż w środku wszystko się we mnie gotuje, bo boję się, że mogę przez to zobaczyć Kamila, a tego chyba nie chcę. Jeszcze nie teraz. Chcę, żeby wszystko było tak, jak było, zanim go poznałam. To chyba pierwsza znajomość, której żałuję, wcześniej jak ktoś odchodził to nie miałam tak, żeby wszystko doprowadzało mnie do łez. Teraz, od kiedy go nie ma, płaczę non stop, nie ważne czy jest dobrze czy źle, wszystko jest dobrym powodem do płaczu, ale to pewnie ta depresja.
"I co z tego, że śpiewanie mi nie wychodzi? Ja to kocham. A gdy kocham, to nikt mnie nie powstrzyma." właśnie przeczytałam to na fb koleżanki, a gdyby to też zastosować nie tylko do śpiewania? Tylko do innych rzeczy?
Widziałam się dzisiaj z jednym z moich Promyczków. Majeczka <3
Poza tym dzień ciężki. Znowu mimo własnych problemów biorę sobie na głowę cudze, ale w tym wypadku nie mogłam inaczej postąpić. Mam nadzieję, że to tylko fałszywy alarm.
Chcę jutro. Chcę zobaczyć Paulę. Chcę się do niej przytulić. Chcę. Chcę. Chcę! Dłużej już nie wytrzymam. Chociaż w środku wszystko się we mnie gotuje, bo boję się, że mogę przez to zobaczyć Kamila, a tego chyba nie chcę. Jeszcze nie teraz. Chcę, żeby wszystko było tak, jak było, zanim go poznałam. To chyba pierwsza znajomość, której żałuję, wcześniej jak ktoś odchodził to nie miałam tak, żeby wszystko doprowadzało mnie do łez. Teraz, od kiedy go nie ma, płaczę non stop, nie ważne czy jest dobrze czy źle, wszystko jest dobrym powodem do płaczu, ale to pewnie ta depresja.
"I co z tego, że śpiewanie mi nie wychodzi? Ja to kocham. A gdy kocham, to nikt mnie nie powstrzyma." właśnie przeczytałam to na fb koleżanki, a gdyby to też zastosować nie tylko do śpiewania? Tylko do innych rzeczy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)