niedziela, 8 grudnia 2013

Wczoraj byłam szczęśliwa, mniej więcej.
Dzisiaj moje serce powoli pęka.
Co dalej? Nie wiem. Czekam. Nie mam wieczności.
Nie chce tekstów w stylu "to nie miało znaczenia".
Gdyby nie miało, to by tego nie było.
Wszystko ma znaczenie.
Niestety ja doskonale o tym wiem, nie robi się niczego bez przyczyny.





Znowu ta piosenka.
Jak to powiedział kiedyś Wujaszek kochany "kiedy wszystko jest bez sensu to ta piosenka jako jedyna ma sens choć tak naprawdę nie ma sensu".

Dobrze, że jest Paweł i Paula, bo inaczej nie miałabym do kogo się zwrócić tak naprawdę. I Natalia (hue hue hue).

http://kwiaty-warszawa.pl/ciekawostki/mowa-kwiatow-1.html








sobota, 7 grudnia 2013

Mmmmmmm

Czasem moje przebłyski mnie zaskakuję, oto jeden z nich:

"muszę się jednak z Tobą zgodzić, ideały nie istnieją, do ideału nie można się przytulić, to jest prawda, poza tym, tak serio na dłuższą metę nie znudziłby Cię ideał? wiesz czego się spodziewać, niczym Cię nie zaskoczy, nic do odkrycia… moim zdaniem ludzie popełniają błąd szukając ideału, to strata czasu, powinno się szukać kogoś odpowiedniego, przy kim serce mocniej zabije, przy kim zacznie się myśleć, że słowa "i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci" mają sens, a nie będą tylko "odklepane" dlatego, że samotność jest czymś przerażającym, kogoś komu będzie chciało się te słowa powiedzieć i będzie można to powiedzieć patrząc prosto w oczy, bez najmniejszego zawahania, kogoś z kim można się pokłócić i po chwili normalnie rozmawiać, kogoś komu patrząc w oczy widzisz duszę, kogoś równie nienormalnego, kogoś kto potrafi wywołać uśmiech niezależnie od wszystkiego, kto będzie słuchał, słyszał i próbował zrozumieć, kogoś przy kim w oczach zapala się takie ciepłe światełko, kogoś kto będzie potrafił zaakceptować wady i sam będzie je miał, z kim wzajemnie będzie pracować się nad tymi wadami, kogoś przy kim nie będzie bało się spać, komu będzie można zaufać, kogoś na tyle wyjątkowego przy kim mimo całego popieprzonego świata będzie się wierzyło w miłość i będzie się chciało żyć mimo trudniejszych chwil itd itd."






środa, 27 listopada 2013

?

Zaczęłam się zastanawiać nad pewną rzeczą. W życiu pojawiają się różne osoby, na krócej, dłużej, nie ważne, ale się pojawiają. Mówimy, że jesteśmy zakochani. Czy to prawda? Myślę, że tak. Bo czymś innym jest bycie zakochanym, a czym innym jest kochanie kogoś (przynajmniej moim zdaniem). Zakochanie w kimś, może doprowadzić do pokochania tego kogoś. To trochę bez sensu. Wiem, ale takie jest moje zdanie. Czy często możemy się zakochiwać? Moim zdaniem tak. Za to nie możemy często kochać, bo pokochanie kogoś to proces długotrwały. Czy można kochać i być zakochanym jednocześnie? Raczej nie. Jedno jest następstwem drugiego, więc się wyklucza.

Szymon Wydra - Samotna tak/Poznański <3 <3 <3


Na szybach noc rozlała się 
Poznańską plamą pełną gwiazd 
Przez okno patrzę w ciemny świat 

Ty gdzieś daleko znów 
Samotna tak 
Znowu tak Sama 
Milion świetlnych lat ode mnie 

Ręce spragnione Ciebie są 
Wyciągam je przez śliski mrok 
Chciałbym Cię wziąć w ramiona swe 
Ty gdzieś daleko znów 
Daleko tak 
Znowu tak Sama 
Milion świetlnych lat ode mnie 
Sama tak 
Dziś będę tylko w Twoich snach 


Wszystko przestaje liczyć się 
Gdy obok Ciebie nie ma mnie 
Z myślami grzesznymi 
Życie uroki traci swe 
Tak zawsze jest 
Gdy obok Ciebie nie ma mnie 


Poznań jak świetlik cicho zgasł 
Dzwonię do Ciebie enty raz 
Niepokój serce moje drze 
Ty gdzieś daleko znów 
Daleko tak 
Znowu tak Sama 
Milion świetlnych lat ode mnie 
Sama tak 
Spalam się na pył 


wtorek, 26 listopada 2013

Chciałabym...

... powiedzieć coś, ale nie mogę. Są rzeczy, których nie można powiedzieć. Nigdy. Niezależnie jak bardzo chcielibyśmy, aby słowa, myśli zostały wypowiedziane. Czasem lepiej poczekać, aż ktoś sam się domyśli, ale czy wszystkiego można się domyślić? Czasem domysły są błędne. Gdzie sens. Gdzie logika.

Zastanawiam się, dlaczego ludzie hmmm nie do końca potrafią ze sobą rozmawiać? Najczęściej jest tak, że po prostu do siebie mówią, ale nikt nikogo nie słucha, wtedy i tak nie zauważa się chaosu, wynikającego z braku porozumienia. Moim zdaniem najgorzej jest kiedy ludzie mówią do siebie i słyszą, wtedy niby jest porozumienie, ale czy tak na prawdę wiemy o co chodziło drugiej osobie? Czy sami uważamy, że druga osoba zrozumiała nas w sposób zadowalający? Pewnie nie. Czy nie lepiej więc po prostu, po ludzku usiąść z drugą osobą i powiedzieć co kogo boli? Kawała na ławę. Gra w otwarte karty. Jakie to byłoby piękne. Tylko... po co? Jak to po co?! (Czasami moje wewnętrzne dylematy mnie rozbrajają, ale przynajmniej mogę poprowadzić dyskusję i coś tu napisać.) Po co wyjaśniać? Żeby nie było niepotrzebnych nieporozumień. Przerabiałam to kilka razy. Za dużo emocji. Za dużo nerwów. Za mało rozmowy. Nagle któregoś dnia budzisz się i okazuje się, że nie masz nic, a mogłeś mieć wszystko.






"Choć to za mało,
Choć wiem, że to jest
Pierwszy krok, byś
Zechciał zechcieć jak ja chcę.

Lecz już nie myślę jak to skończy się,

Gdy Ty na zawsze będziesz tylko snem.

Może moje sny, w których jesteś Ty

Będą miały siłę zmienić świat,
Abym była w nich, zawsze tam gdzie Ty,
A Ty tam gdzie ja!


Przy Tobie pewny każdy krok,

Przy Tobie znika smutku mrok,
Wreszcie wiem, gdzie schować się,
Gdzie jest mój dom.
Chcę dla Ciebie wszystkim być, 
Tym, kim dla mnie jesteś Ty,
Tak być zawsze przy Tobie, jak nikt!


Czy Ty wiesz, że w mej głowie mieszka lęk?

Lecz mam plan, byś z moich rąk nie wyrwał się
I dla mnie żył.
Twoich oczu dotyk czuć,
Byś w nich, jak nikt,
Będę czekać, proszę wróć!"

czwartek, 14 listopada 2013

PILNIE POSZUKIWANY

Mężczyzna, który się mną zajmie, zaopiekuje, przed którym nie będę musiała udawać, tak jak przed wszystkimi, ze jestem silna i ze wszystkim sobie radzę, który mnie będzie pilnował, żebym o siebie zadbała, w sensie żywiła się normalnie i rzuciła papierosy, do którego będę mogła się przytulic, kiedy najdzie mnie ochota, bez zastanawiania się czy wypada, któremu będę mogła się wypłakać i nie zapyta o co chodzi, tylko przytuli i poczeka, aż mi przejdzie, a jak się na niego wścieknę i zacznę go "bić" to mnie przytuli i poczeka, aż się uspokoję, który będzie mnie traktował jak księżniczkę, na którym się nigdy nie zawiodę, który mnie nie skrzywdzi, który będzie tylko dla mnie, o którego nie będę musiała być zazdrosna, bo to inne będą zazdrosne, ale ja nie będę musiała się bać, że mnie zdradzi, takiego który będzie lubił Barce, żebym mogła z nim oglądać mecze bez spiny.

"Po której jesteś stronie?

Jestem po Twojej. Zawsze.

"Kogoś takiego mi trzeba. Ale czy tacy ludzie na prawdę istnieją? Tacy ludzie albo chociaż ten jeden, najważniejszy, ten który zawsze będzie obok, niezależnie od tego co się będzie działo, nie będzie pytał o powód złego humoru tylko PRZYTULI i poczeka, aż przyjdzie ten moment, kiedy poczuję się bezpiecznie i sama powiem co mnie boli." - tak jest! PAULINKA!

Ale tak serio czy w każdej sytuacji można być po "czyjejś" stronie? Czy zawsze jest słuszne popieranie jednej i tej samej osoby? Jeśli chodzi o mnie, to wiem, że są osoby, za którymi zawszę stanę murem. A może należny być po stronie słabszego/uciśnionego?  Ale co, jeśli on nie ma racji? A możne... możne czas stanąć po stronie prawdy? Może to przede wszystkim czas, aby stanąć z prawda twarzą w twarz? Może czas przestać się bać? Może czas powiedzieć co się stało? Ale... nie chce afery. Nie chce rozgrzebywania tego. Nie. Szczerze tylko z najbliższymi.

Ale kim oni są? Nie ważne. Wyjdzie w praniu.

Co zrobić kiedy okazuje się, ze największym problemem wcale nie jest to, co się wydaje nim być? Jak poradzić sobie z czymś, z czym nie można sobie poradzić, przez kilka lat? Jak przestać się w końcu bać facetów? Jak zaufać? Jak uwierzyć, że nie chodzi o "jedno"? I jak nie robić "tego" z poczuciem obowiązku? Jak przestać myśleć, że jeśli nie dam mu "tego", to odejdzie?

Jest godzina 14:42, 14 listopada 2013. A ja dalej cierpię po wydarzeniach 8 maja 2009. Jest godzina 19:31, kończę pisać notatkę. Dalej nie wiem co i jak zrobić. Jeśli skończą się te lęki, będę mogła wyjść z nałogu. Mam nadzieję. Dopóki się nie skończą, nawet nie próbuje.

środa, 13 listopada 2013

fire

ogień.

płonę.

wypala mnie.

jeszcze chwila i spłonę.

czuję jak płoną mi żyły.

każda sekunda jest katorgą.

każda napisana literka.

każda myśl.

każdy oddech.

boli.

ratunku.

niedziela, 10 listopada 2013

Podsumowanie.

Łał. Właśnie przeczytałam wszystkie wcześniejsze notatki. Nic w nich nie zmieniłam. Chociaż chciałabym. Ale to było pisane pod wpływem chwili, taki ma być ten blog. Prawdziwy. Spontaniczny. Coś mi wpadnie do głowy to, jeśli mogę, siadam i piszę. Sama taka kiedyś byłam. Prawdziwa i spontaniczna. A dzisiaj? Zanim coś zrobię dziesięć razy myślę. A co z prawdziwością? Nie mam pojęcia.

Jestem pewna, że to co napisałam w danym momencie było tym co myślałam, co czułam, co mi się wydawało. Nie będę niczemu zaprzeczać. Mogę jedynie napisać, że dziś ostatniego dnia przyjmowania 150mg, będąc bliżej końca niż początku terapii, czuję się lepiej, czuję się wolna. Może nie tyle co od smutku, bo od niego się nigdy nie uwolnię. 
Teraz przynajmniej już wiem, że mogę trzeźwo myśleć i patrzyć na świat. Czy z ufnością? Jeszcze na to za wcześnie. 
Powinnam się chronić. Ale przecież mam być sobą znowu. Do tego dążę. A przecież tamta dziewczyna od "chochlików", była bardzo otwarta i potrafiła po jednym rzucie oka stwierdzić czy ktoś jest godny zaufania, czy nie. Może podpowiadały jej to chochliki. Wydaje mi się, że są momenty, kiedy moje chochliki się budzą, czuję jak biegają po mojej głowie, nakręcając mnie.

Po co kobiecie włosy? Ponoć jak pojawia się jakiś nowy etap w jej życiu farbuje albo ścina, coś w tym jest. Platyna mi lekko zardzewiała, teraz na jakiś czas, ale chyba będzie na stałe. 

Kamil zawsze mówił, że czas, abym choć przez chwilę, pomyślała o sobie, to co? Teraz tylko to co lubię i to co sprawia mi przyjemność (tyle seeeeeex'u!) i czas tylko z ludźmi, którzy wywołują uśmiech na twarzy? To może być nawet fajne rozwiązanie :)







Chyba właśnie taka jestem.




PS. Znalazłam idealny lek na moją depresję:


nie lubię tego, że znowu wzięłam, żeby nie myśleć.



Ty pytasz...

... ja nie odpowiadam.

niedziela, 3 listopada 2013

1, 2, 3...

Chciałabym bardzo podziękować trzem osobom.
Olivia, jesteś genialna i kochana! Dzięki Tobie jakoś czuję się lepiej. Pewniej. Może kiedyś dzięki Tobie odzyskam moją pewność sprzed maja 2009roku.
Paulina, dziękuję, zawsze umiesz mnie ustawić do pionu, poza tym dziękuję Ty najlepiej wiesz za co. Jestem grzeczna, cała i zdrowa!
Natalia, zaczął się 7rok naszej znajomości. Jesteś jedyną osobą, która ze mną tak długo wytrzymała, co nawet dla mnie jest trudne, podziwiam Cię.

środa, 16 października 2013

Chyba czas, żeby do nas wszystkich podocierało, że jesteśmy dorośli i nie powinniśmy zachowywać się jak dzieci, tylko właśnie jak dorośli. Rozmawiać, a nie obrażać się i ukrywać problemy.

Panno Adrianno może czas zacząć brać do siebie rady serwowane innym?

wtorek, 15 października 2013

ale to nie ja...

Chyba się pogubiłam, w sobie, ze sobą. Dzisiejszy dzień nie powinien mieć miejsca. To nie powinno się powtórzyć, ale to wciąga, uzależnia, to takie miłe i przyjemne.
Popełniając błędy rozumiemy przynajmniej co jest ważne. Nie żałuję błędów, szczególnie tych przyjemnych, bo to właśnie one kształtują to kim jesteśmy. Kim jestem? Nie wiem. Na pewno nie tą dziewczyną, którą dziś byłam.
W poniedziałek widzę się z moim ulubionym Panem Dziennikarzem. Trzeba wpaść na stare śmieci, ugh... W sumie ciężko stwierdzić, kto jest moim ulubionym studentem dziennikarstwa, bo jest S i P, ale w poniedziałek widzę się z S, na P przyjdzie czas, kiedyś. 



`Nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię, gdy wszystko łamie się na pół i
Nie ma Cię i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze,
Że nie wiesz co u mnie, bo pękło by Ci serce.

Nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię, gdy wszystko łanie się na pół
Ale kocham Cię, kocham, wciąż Cię kocham, ku*wa
I nie znam już innych słów, to jest zbyt trudne`


Od wczoraj 175mg/na dobę. Jeszcze przyszły tydzień i schodzimy, do zera. Całe szczęście pomaga mi to. Jeszcze trochę i będę mogła być znowu sobą. Zastanawiam się, kiedy się zgubiłam. To było chyba w 2009rok. Starzy znajomi mówią, że wtedy miałam "dwa chochliki tańczące w oczach" i pytają, co się z nimi stało. Wiem o co im chodzi, we wakacje to zrozumiałam. Teraz wiem, że chochliki są, tylko śpią, trzeba je jakoś obudzić, latem się wybudzały. Teraz znowu śpią, ale ja je obudzę. Jakoś. Kiedyś. W sumie brakuje mi tego. Wiecznie roześmianych oczu.

Tak ogólnie, nie personalnie, chciałam tylko powiedzieć, że...



`We both know I'm not what you, you need. 
And I will always love you. 
I will always love you.`




 

`When I fall in love,
It will be forever,
Or I'will never fall in love.

In a restless world like this is,
Love is ended before it's begun,
And too many moonlight kisses
Seem to cool in the warmth of the sun.

When I give my heart,
It will be completely,
Or I'll never give my heart.

And the moment I can feel that
You feel that way too
Is when I'll fall in love with you.`

niedziela, 13 października 2013

samotność w tłumie.

Ostatnio wszystko wymyka mi się spod kontroli. Staram się trzymać rękę na pulsie, ale no nie wiem. Wszystkiego ogarnąć nie mogę, prawda? Rzeczy nieistotne sprawiają najmniejszy problem, to chyba w sumie logiczne, chociaż nie zawsze. Coś trzeba postanowić, zadecydować. 
Jak do c...a można naprawić coś, jeśli nie wie się, gdzie/jak się zepsuło? To trochę jak wymieniać żarówkę, kiedy po prostu nie ma prądu. 



`Wszystko leci z rąk, brak skupienia
Chaos się rozprzestrzenia
Tyle myślenia, o tym, że dzieli nas przepaść`




`Nie ma nikogo jak Ty
Dlatego...

Zostań potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie dół,
Zostań, poukładaj mi sny,
Jeden z nich na pewno to My,
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam, nie chcę się dzielić na pół,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty

Każdy dzień przypomina mi to,
Jesteś pośrodku mej głowy jak echo,
Pogubiliśmy gdzieś krok,
Potem pomyliśmy peron,
Biegnę do Ciebie,
Jak sprawne wojsko pokonuję próg,
Gapię się w gwiazdy na niebie,
Tak jakbym wiedział, że nie czekasz już

Zostań potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam tylko ciągnie mnie dół,
Zostań, poukładaj mi sny,
Jeden z nich na pewno to My,
Zostań, potrzebuję Cię tu,
To co w sobie mam, nie chcę się dzielić na pół,
Zostań, poukładaj mi łzy,
Jedna z nich na pewno to Ty

Rośnie to co dzieli nas
I ciągle jest za daleko...`




`Wszystko, co dobre, od początku ostrzega Cię końcem`

niedziela, 6 października 2013

curse or blessing?

Ona i On wolą ją, a ja nie zamierzam z nią konkurować, kolejna panna nie z mojej ligi, no ale wiecie, jeśli ktoś woli oglądać ekstraklasę zamiast np la ligę no to już nie mój problem, na siłę zmuszać nie będę. Niech się cieszy, że nie miesza mi w życiu specjalnie.
Czyżbym miała stracić kolejnych ziomeczków? Serio?







Za mną 3tydzień leczenia. Od jutra 150mg. 100rano. 50wieczorem. Po 6tyg dojdę do 200mg/dobę. Maksymalna dawka. Łącznie 14tygoni. Ponoć ze mną teraz jest tak jakbym miała uraz kręgosłupa i przechodziła rehabilitacje, która ma skończyć się za 11tygodni. Każdy dzień to próba postawienia kroku o własnych siłach. Codziennie nowe zadania. Nowe wyzwania. Wszystko to ma prowadzić do możliwości normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Chociaż ma efekt uboczny. Za 14tygodni będę nowym człowiekiem. Co za tym idzie wolnym od uczuć, które posiadam teraz (przed leczeniem). Chyba, że osoby, które nimi darze, będą obecne w trakcie mojego powrotu do zdrowia. Może to i lepiej, że niektórzy się wymiksowali. Chyba tego potrzebuję. Chyba tego chcę. A zdaniem mojego psychiatry tak sobie żyje z depresją od kilku lat (jestem psychiczna hue hue hue może od zawsze?).



Ale ostatnie dni wprowadziły też inne zmiany. Zastanawiam się czy to kolejne przekleństwo, czy może błogosławieństwo? Na moim nowym roku są ludzie, którzy są fajni. Do których zaczynam się przyzwyczajać. Dopasowywać. Oni chyba zaczynają mnie lubić. Moja grupa zaczęła mnie nawet lubić, tzn w części. W piątek moja grupa ćwiczeniowa miała zajęcia z opiekunem roku, mieliśmy na nich wybrać starościnę/starostę grupy. Z tego co wiem, to część osób chciała mnie i ja też chciałam być, ale ni z gruszki ni z pietruszki na pytanie czy zrobiliśmy sami głosowanie i wybraliśmy kogoś jedna z dziewczyn podała imię innej koleżanki, więc ja i chłopacy wielkie oczy i jeden z nich zgłosił, że z tego co mu wiadomo nie było żadnego głosowania, więc to jest samowolka, a on się na coś takiego nie godzi. Oczywiście było głosowanie, zakończone wynikiem, który pewnie zdziwił opiekuna roku, bo wygrałam ja, a przecież już wszystko było ustalone. Jejciu, jak to uskrzydliło moje ego, ale cicho sza! ;)

środa, 2 października 2013

Cry, baby cry.

Chce mi się płakać. Wszystko doprowadza mnie do łez. Jest do dupy. 

Z problemów "całego świata" (bo na własne nie mam czasu): O miłość trzeba walczyć, ale czy warto jeśli uczucie jest jednostronne? 

Jedyny plus dzisiejszego dnia? Widziałam się z Olivią <3

wtorek, 1 października 2013

.

Widziałam się dzisiaj z moją "mamą". Jejku! Jak ja za nią tęskniłam przez pół roku! Mój kochany mały Lemurek! <3 pamiętam jak kiedyś żartowałyśmy z Agą i Olivią, że razem z Olivią będziemy druhnami na ślubie Agi i pomożemy jej wybrać suknie ślubną, a potem jakoś wyszło tak, że to nie tylko żart. Naładowała mnie pozytywnie. Nie mogę się doczekać, kiedy spotkamy się całą trójką.

HA! A wczoraj widziałam moją Paulę! Bardzo się z tego cieszę. Chociaż czasem się zastanawiam czy to dobrze, że ona tak wiele o mnie wie, bo problem w tym, że Paula wie wszystko, dosłownie wszystko. Strasznie mnie boli to, że nawet gdybym próbowała ją okłamać, czegoś jej nie powiedzieć, to ona i tak będzie wiedziała, że coś jest nie tak. Nie lubię tego. Cholernie.


Nie wiem co robić. Nie czuję się dobrze na nowej uczelni, na nowym wydziale, z nowymi ludźmi, może tylko jeszcze. Zaczynam czuć się coraz gorzej na starej uczelni, na starym wydziale, ze starymi znajomymi, coraz mniej mnie tam trzyma, czuję, że wszyscy ważni dla mnie ludzie będący ze starego wydziału zaczynają się oddalać. Po wczorajszym dniu nie wiem, czy chcę tam wracać. Czuję się jakby przez to serce miało mi pęknąć. Nie wiem czy będę mogła tam wrócić z każdym kolejnym dniem będziemy stawać się dla siebie coraz bardziej obcymi ludźmi, nie wiem czy za pół roku będę miała gdzie, a raczej do kogo wracać...

niedziela, 29 września 2013

chcę. chcę. chcę.

Po odpoczęciu po dniu wczorajszym stwierdziłam, że są pewne osoby, które powodują, że mogę dać szansę ludziom na nowym kierunku.

Widziałam się dzisiaj z jednym z moich Promyczków. Majeczka <3


Poza tym dzień ciężki. Znowu mimo własnych problemów biorę sobie na głowę cudze, ale w tym wypadku nie mogłam inaczej postąpić. Mam nadzieję, że to tylko fałszywy alarm.


Chcę jutro. Chcę zobaczyć Paulę. Chcę się do niej przytulić. Chcę. Chcę. Chcę! Dłużej już nie wytrzymam. Chociaż w środku wszystko się we mnie gotuje, bo boję się, że mogę przez to zobaczyć Kamila, a tego chyba nie chcę. Jeszcze nie teraz. Chcę, żeby wszystko było tak, jak było, zanim go poznałam. To chyba pierwsza znajomość, której żałuję, wcześniej jak ktoś odchodził to nie miałam tak, żeby wszystko doprowadzało mnie do łez. Teraz, od kiedy go nie ma, płaczę non stop, nie ważne czy jest dobrze czy źle, wszystko jest dobrym powodem do płaczu, ale to pewnie ta depresja.


"I co z tego, że śpiewanie mi nie wychodzi? Ja to kocham. A gdy kocham, to nikt mnie nie powstrzyma." właśnie przeczytałam to na fb koleżanki, a gdyby to też zastosować nie tylko do śpiewania? Tylko do innych rzeczy?

niby jesień, ale jednak zima.

28.09.2013

Niby mamy jesień, ale u mnie, we mnie jest zima (a może to ja jestem zimą?). Kiedy padło stwierdzenie, że to bez sensu, że z nas nie będzie pary, ale oczywiście MOŻEMY SIĘ KOLEGOWAĆ, BA! NAWET PRZYJAŹNIĆ! (wiem, że już o tym pisałam, ale dalej przykro mi z tego powodu). To coś we mnie pękło. Zamroziło mnie i moje serce na nowo i zrobił to ktoś, kto mnie otworzył, ktoś przy kim chciałam się ogrzać i kogo chciałam ogrzać. Nie mam pojęcia co dalej, bo napisał, że mimo wszystko za mną tęskni i że chciałby mnie zobaczyć, a ja nie potrafię się do tego zmobilizować, bo po co? Skoro ta sytuacja jest... dziwna. Przez co cierpi moja znajomość z Paulą, która ostatnio jest jedną z najbliższych osób, ale teraz tu publicznie obiecuję, że w poniedziałek muszę zobaczyć się z Paulą i to zrobię. Chyba, że mnie nie będzie chciała widzieć, wtedy będę się przed nią kajać i błagać o wybaczenie.

Dzisiaj było rozpoczęcie na uniwerku, znowu. Znowu pierwszy rok. Trudno. Teraz nie zawalę, nie mogę, nie chcę. Nie wiem jak było. Dziwnie. Chyba tam nie pasuje.

Wrzesień był dla mnie ciężki, bardzo ciężki. Dlatego piszę też dopiero teraz. Chociaż to nie tylko wrzesień jest winny temu wszystkiemu. Tak na prawdę zaczęło się tuż przed zimową sesją, kiedy przez pewną osobę zniknęła inna bliska mi osoba na wydziale (ta "pewna osoba" nas poróżniła, zrobiła wszystko, żeby nas poróżnić), potem jakoś się kulało, ale zaczęłam olewać studia, potem w sierpniu przyjechał mój przyjaciel, pokłóciliśmy się i on też zniknął, Igor to jeden z najważniejszych facetów w moim życiu, potem zlot Kamila i sprawa z nim, 14września wypadek samochodowy, który cudem przeżyłam. W szpitalu 15września badania, rozmowy z lekarzami w tym z psychiatrą, który stwierdził depresję. JUHU! Od 16września łykam zoloft, zaczęłam od 75mg/dzień, po każdym tygodniu dawka wzrasta, dziś przed rozpoczęciem byłam na kolejnej wizycie, okazało się, że nie skończę kuracji tak szybko jak bym chciała, póki co nie ma żadnych zmian. Trzeba dobić do 200mg, a potem stopniowo w dół, jak to nie pomoże to prozac, cudownie. Nie, nie mam żadnych myśli samobójczych, nie okaleczam się ani nic z tych rzeczy. Po prostu snuje się, płaczę itd. Poza tym jest kilka spraw, które mnie „przytłaczają” a nie nadają się do tego, żeby je tu opisać.


Ale od niedawna jest światełko w tunelu, odnawiam, a może raczej próbuję odnowić znajomość z tą osobą, z którą straciłam kontakt w czasie sesji zimowej. Strasznie za Nią tęskniłam, chociaż powiem szczerze, że gdybym miała wybór to wolałabym, żeby sprawy potoczyły się tak, żebym nie miała możliwości Jej "odzyskać", bo doprowadziły do tego wydarzenia, przez które Ona cierpiała. Czytałam dzisiaj Jej bloga, po skończeniu stwierdziłam, że czas najwyższy też coś napisać. Cieszę się, że była szczęśliwa momentami (chyba nawet większość czasu, tak to się prezentuje w moich odczuciu), żałuję jednak i to bardzo, że nie było mnie, kiedy Ona była smutna i kiedy były gorsze chwile. W sumie trochę mnie rozbawiło, bo jak prowadziłam bloga na tej samej platformie (?) to wybrałam do niego dokładnie takie samo tło.


Muzycznie dzisiaj LemOn "Napraw", zastanawiam się, czy znajdzie się ktoś, kto mnie naprawi, po tym co było ostatnio i w ogóle. "błagam napraw mnie..."





Z tego stresu spowodowanego dniem dzisiejszym zapomniałam o meczu Barcy. Wygrany. Nic więcej mnie dziś nie interesuje.

świat mógłby zejść na psy

12.09.2013





`Świat schodzi na psy` powszechnie oznacza to, że jest coraz gorzej, coraz bardziej beznadziejnie, ale zobaczmy jakie są psy (w większości wypadków), są szczere, wierne, ufne, dobre, przyjacielskie, dlatego osobiście uważam, że to powiedzenie nie ma sensu i na użytek własny rozumiem je inaczej, więc uważam, że świat mógłby zejść na psy, ludzie mogliby się zmienić.
Zdjęcie psa z kubkiem kawy, czytajęcego gazetę jest bezsensu, serio. Tak jak ostatnio cała reszta dookoła mnie. Nie piszę, bo uczę się do sesji. Może i lepiej, bo ostatnio tyle się dzieje, że odwalić można.
W piątek egzamin. 13. O 8:00. Lepszego terminu wymyślić nie można. Potem jeszcze kilka zaliczeń i egzaminów.
To i tak nie najgorsze co przyniósł mi wrzesień. Od 25czerwca trochę tęskniliśmy, pisaliśmy, że niby nam zależy, jak bardzo nie możemy się doczekać spotkania ze sobą, dowiedziałam się, że jestem kimś więcej niż koleżanką/przyjaciółką, a to wszystko tylko po to, żeby 4września dowiedzieć się, że to jednak nie ma sensu, a 7września dostać sms'a, że to nie tak, że nie możemy się kumplować czy przyjaźnić, po prostu nie bylibyśmy dobrą parą, ale skąd można wiedzieć czy coś będzie dobre, jeśli się tego nie spróbuje? Serio, wytłumaczcie mi, bo ja tego nie rozumiem. I tak właśnie straciłam kolejnego kogoś fajnego, bo sobie coś ubzdurał. A ja znowu jakoś się trochę zagubiłam.





gdzie jest Wally ?

25.08.2013





Gdzieś na zdjęciu można znaleźć moją jakże skromną osobę.

Lubie to zdjęcie. Całe szczęście ledwo mnie widać. Będąc nad morzem byłam szczęśliwa, spokojna, jak Bałtyk w dniu, w którym zrobiono zdjęcie. Teraz sama nie wiem. Nie jest fajnie.
Ogólnie ostatnie wieczory spędzam z James'em, który dla Was zagra :) dobra muzyka do tego, żeby myśleć. Muszę tu coś więcej zacząć wpadać.  Chociaż czas się uczyć, ale to od poniedziałku. Macie jakieś patenty na skuteczną naukę?


podróż

04.08.2013










Torby spakowane. Panikuję, pierwszy raz panikuję, że mogłam czegoś zapomnieć. Prawdopodobnie to ze zmęczenia. Od jutra zacznę ładować baterie, w końcu! Jestem tak zmęczona, że mam ochotę płakać.

burza?

03.08.2013



Zdjęcie sprzed 5minut, to się właśnie u mnie dzieje, juuuhu! Tak serio to jestem przerażona, boję się itd, ale czego nie robi się dla dobrego zdjęcia? Poza tym w końcu odzyskałam mój aparat, więc mogę zacząć robić nowe zdjęcia! Razem z aparatem odzyskałam kartę pamięci i lwią część mojej "wesołej twórczości".

Za kilka dni (poniedziałek lub wtorek) jadę do domu na urlop :) w końcu! Już się nie mogę doczekać... słońce, plaża, morze... :) może morze coś zmieni ;)

"Chcę do jedynego miejsca na ziemi,
gdzie problemy przestają mieć znaczenie,
do objęć, które akceptują me słabości,
do nich pragnę, tylko do mej miłości.
Jest na ziemi jedno moje małe miejsce,
gdzie poza biciem serca nie liczy się nic więcej,
uciekam tam z moją całą miłością,
wierzę w ciebie, wierzę w moje sacrum."

high five

12.07.2013






Kilka dni temu byłam na rozmowie o pracę, poszło mi całkiem dobrze, ale jednak byli lepsi. No nic nie poddaję się, siostra właśnie napisała, żebym podesłała jej CV , które wysłałam też do żony kuzyna, która też chce pomóc. Powiem tak, jestem trochę zszokowana tą pomocą, ale cholernie wdzięczna, mam nadzieję, że coś w końcu znajdę. W ramach odstresowania wpadłam do Galerii Pestka i do Poznań Plaza. W "Pestce" jest sklep zoologiczny, a w tym sklepie jest słodki kameleon, który przybija "piątkę", bardzo poprawił mi humor :)

Jestem w szoku również, że ktoś wie o mnie praktycznie wszystko, na pewno wszystko co najgorsze i dalej chce przy mnie trwać i pomóc mi z moimi problemami, jestem szczęśliwa z tego powodu. Chociaż nie. Bardziej jestem szczęśliwa dlatego, że po prostu jest, ale chyba nie zawsze umiem to okazać. Paula, dziękuję, że jesteś.