wtorek, 28 stycznia 2014

ale... ale jak to?

Wczorajszy dzień choć bardzo cudowny (Paula, Wujaszek... dziękuję <3) narobił mi w głowie kosmicznego bałaganu.

Ogólnie urocze jest to, że w tym gronie wiem, że możemy sobie na siebie pokrzyczeć, możemy sobie pozwolić na cholerną szczerość, wygarnąć wszystko, co myślimy i nikt na nikogo się nie obrazi, prędzej sobie za to podziękujemy, możemy mówić sobie, że jesteśmy pojebani, ale nikt się nie obrazi, chociaż myślę, że bez problemu każde z nas wymyśliłoby coś, żeby obrazić innych, ale nikt tego nie robi, nie specjalnie, ale ufamy sobie i to jest fajne.

W sumie nie to chciałam ogarnąć, bo akurat jest ogarnięte. Nie wiem co się dzieje. 


"Skończone, skończone - już nie ma nas,
Skończone, skończone - najwyższy czas,
Każdy sobie wymyśli świat,
Swoją drogę znajdzie do gwiazd"

                                                ~ IRA

Paulinkowe mądrości: "Jestes w nim zakochana jak pies w kiełbasie. Nie pie*dol glupot." - nie to nie o mnie.

tak dla rozluźnienia rozmowa z moją Magdą:
M: ja już chcę piątek :/
A: co jest w piątek?
M: piątek










sobota, 18 stycznia 2014

?

Nie wiem co się dzieje. Odpowiedź na każde pytanie z typu "chciałabyś/czego chcesz" brzmi NIE WIEM. W tym momencie na prawdę nie wiem czego chcę. Tzn... chcę zniknąć choć na 3-4dni, nie odzywać się do nikogo. Chciałabym się spakować i wyjechać gdzieś. Do Gruzji. Nie wiem czemu tam, po prostu. Udało mi się zniknąć. Chłopacy mi pomogli. Są kochani. Wracam w niedziele wieczorem.


Zbyt wiele dziwnych myśli. Zbyt wielu rzeczy nie rozumiem. Zbyt wiele osób nagle pojawia się w moim życiu.

Mam ochotę schować się w jego ramionach i nie wychodzić z nich. Mam na to czas do niedzieli wieczora. Cała noc w jego bezpiecznych ramionach. Szkoda, że mogą być moje tylko w takich chwilach, kiedy uciekamy razem i z nimi od rzeczywistości.

niedziela, 5 stycznia 2014

szczęśliwego nowego yorku.

Mamy nowy rok, juhu. Taaaak, już od kilku "ładnych" dni.

Właśnie się zastanawiam, czy 2013 rok był tak bardzo zły? Były w nim dobre i złe rzeczy. Dobro i zło zawsze idą razem, inaczej się nie da i trzeba się do tego przyzwyczaić. Problem w tym, że nie można, bo nie wiadomo kiedy stanie się coś złego lub dobrego. Przerażające jest to, że to co jest dla jednego dobre, dla kogoś innego będzie złe. Jak mówiłam, dobro i zło są nierozłączne.

Chyba wolałabym ciągle być w 2013 roku, przynajmniej wiedziałam już, czego mniej więcej się po nim spodziewać, a 2014 jest jedną wielką niewiadomą, możne nas spotkać wszystko. Śmierć. Nowe życie. Jeszcze jest trochę czasu, aby wyrobić się w tym roku. Poza tym w 2013 roku poznałam dwie osoby, które zmieniły moje życie i przypadkiem stały się osobami cholernie ważnymi, choć w obu przypadkach po pierwszej konfrontacji miałam ich bardzo nie lubić, ale cholera jakimś cudem oboje skradli moje serce. Paula, wiem, że mówiłam Ci miljon razy, że Cie kocham i że jesteś dla mnie jak siostra. Tylko wiesz co? To nie są takie słowa "ot tak", dla mnie na prawdę jesteś jak ktoś z rodziny, a nawet ktoś bliższy, a mówią, że rodziny się nie wybiera.