wtorek, 21 października 2014
czwartek, 16 października 2014
InstaInsta.
Planuje założyć instagrama. Jeszcze przed całą procedurą pojawił się "gigantyczny" problem... JAKI LOGIN WYMYŚLIĆ!?
Załamanie nerwowe ma jednak spore plusy. Problemy z dupy wydają się przeogromne. Nie przejmuje się tym co istotne, więc... "żyć nie umierać"... Pomijając fakt, że z dnia na dzień jest co raz gorzej. No ale plus jest taki, że pojawi się więcej wpisów. Chyba.
Załamanie nerwowe ma jednak spore plusy. Problemy z dupy wydają się przeogromne. Nie przejmuje się tym co istotne, więc... "żyć nie umierać"... Pomijając fakt, że z dnia na dzień jest co raz gorzej. No ale plus jest taki, że pojawi się więcej wpisów. Chyba.
środa, 15 października 2014
Again.
Dziś jest trochę lepiej. Rozmowa z Aśką i Piotrkiem dużo dała. Dziękuję programistą za skype!!!
Tyle że ogólenie... jeśli tylko Lux i 52 mnie zbiera do kupy, to coś na bank jest nie tak. Do tego płaczę na Luxie i 52 to mnie totalnie rozwala. Ok. Coś mnie od dawna niszczy od środka. Tak, jestem tego świadoma. To już trzeci rok. Przychodzi jesień i *buuuum*
Tyle że ogólenie... jeśli tylko Lux i 52 mnie zbiera do kupy, to coś na bank jest nie tak. Do tego płaczę na Luxie i 52 to mnie totalnie rozwala. Ok. Coś mnie od dawna niszczy od środka. Tak, jestem tego świadoma. To już trzeci rok. Przychodzi jesień i *buuuum*
"Chyba jestem zły, bo nie jestem z, a obok
między sercem i głową, mną a tobą
Między ciszą i rozmową pisząc i tworząc
Siedzę tu niby obok, a jednocześnie przemierzam kosmos
Spójrz jaki piękny dzień w środku tej nocy
Ty tego nie widzisz i mówisz, że potrzebuję pomocy
Zbyt często tak jest i przez to jest tak
Że choć bardzo tego chcę, ty nie widzisz żadnych zmian
Bo znów wybieram bycie sam na sam ze sobą
I choć z Tobą to jakbym szedł przez życie sam samotną drogą
A dźwięki nie mają nic mi za złe
Zdarza się fałszywa nuta, ale wszystko to nie ważne
Słowa także nie mają mi nic za złe
Nawet gdy czasem na nie wrzasnę zawsze mówią prawdę
Nie zadawaj pytań, to nie usłyszysz kłamstw
Chowam coś w sobie, czego nie uwolnię
Mniej wiesz o mnie, to śpisz spokojniej
Są chwile w których chcesz być sam
Nie ważne ilu naokoło ludzi
Tylko Ty i Twój własny świat
Bo ten realny czasem chcesz opuścić
Z błękitu w czerń, gdzie złość oświetli drogę
Zgubiłem sens i odnaleźć go nie mogłem
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny
Chciałem wystraszyć słońce
Zabić dnie, ożywić noce
I groziłem chmurom też
Że wzrokiem je przebiję i zamienię w deszcz
Aby zmył zaschnięty strup wspomnień
I spłynął po mnie
Gdy na wietrze zapalasz świeczkę
Dobrze wiesz, że nic na tym świecie nie jest wieczne
A samotność to taka straszna trwoga
Kiedy zostają tylko zdjęcia po tak wielu osobach
Żal jest chyba bardziej ciężkostrawny od prawdy
Trawisz go samotnie, chcąc by było tak jak dawniej
A dawne dni przepadły, odbijają się echem
Tych wszystkich twarzy z waszym wspólnym śmiechem
Urwanym jak hejnał tak po prostu
I czasem tak po prostu chciałbyś to wszystko zostawić
I być tam z nimi, jeśli nie mogą być z nami
Bezsilność tak chce, ale lepiej zrób coś dla nich
Te myśli są złe, więc w sobie je zabij.
Więc w sobie je zabij.
Są chwile w których będziesz sam
Nie ważne ilu naokoło ludzi
Tylko ty odczuwasz ból tych ran
I żal który nie chce Cię opuścić"
"Napiszę list otwarty do prezesa drogi mlecznej
czy może widział się z tym co obiecał nam życie wieczne.
Zarząd nic o tym nie wie, rada nadzorcza milczy
to skąd prosty człowiek ma wiedzieć czy może na końcu na coś liczyć.
Pustka , strach, samotność, dragi,
przemoc, śmierć, człowiek nagi.
Ogień, łzy, pieniądze, ropa,
władza, wpływy, bieda, pokarm.
Krew, gniew, bunt, ból,
walka, dni, cisza z chmur.
Miłość, wiara, piękno, usta,
zdrada, strach, samotność, pustka.
A co z życiem doczesnym, czy jest tam ktoś od tego ?
No bo ja jako pierwszy chciałbym żeby sypnął mi manną z nieba .
Otworzył fundusz zapomogowy pod nazwą "Bóg człowiekowi".
Kościołów jest już dość, niech w siedem dni dom mi stworzy.
Zaduch, zwątpienie, bezsens, słabość,
Czas, pełne goryczy osowiałe ciało, on ma dość.
Dół, pretensje, kęs nie do przełknięcia,
stres, depresja, nawet gdy śpisz w ciepła objęciach.
Niemoc, przemoc, na noc klin nasenny,
Podróż w głąb gdzie pali się żar gehenny.
Winy własne, cudze są we mnie,
Gdzie jesteś ? Szukałem pod kamieniem, w połamanym drewnie.
Blady jak opłatek i żałując już za jutro,
Między ciemnością i światłem stawiam siebie jako lustro.
Tam gdzie ludzkość jest duszno, tam gdzie bóstwo jest pusto,
Więc gdzie jest ten jedyny co ma moc zamieniania słów w czyny?
To czy klęknę czy nie klęknę jest mu idealnie obojętne,
Może lepiej dla mnie będzie gdy nie będę szukał na niebie,
I zajrzę w głąb, w swe wnętrze, by odnaleźć tam wiarę w siebie.
Moc bogów krąży z tym, który nie zna pojęcia litości,
Dostąpisz łaski gdy nigdy nie będziesz o nią prosić.
Wiatr jest niespokojny nie lubi takich opowieści,
Posłuchaj a zrozumiesz może odnajdziesz go jako pierwszy."
"Byłem wilkiem w potrzasku
Odgryzłem łapę o brzasku
Wolność gęstą czerwienią
Pokryła moje kły
Uciekłem ranny
Strach, ból i trzy łapy
W amoku biegnąc
Oprócz krwi spijałem łzy
Wyłem do księżyca
I prosiłem o litość
Kiedy głód i łatwy łup
Przywołał gończe psy
Wilk wolny, wilk kaleka
Miałem trwać, nie uciekać
Karmiłem wilka
Którego psy rozszarpią dziś
A we mnie samym wilki dwa
Oblicze dobra, oblicze zła
Walczą ze sobą nieustannie
Wygrywa ten którego karmię
Uciekałem bez siły, wilki za plecami wyły
Miałem tylko nadzieję i otwarte drzwi
Padłem na kolana i walczyłem do rana
Nie wiedziałem, że jestem w sobie taki zły
Latami dokarmiałem tego, którego nie chciałem
On głęboko zatopił we mnie swoje kły
Twoja modlitwa złapała go w sidła
Teraz jestem wolny, tak jak ty
A we mnie samym wilki dwa
Oblicze dobra oblicze zła
Walczą ze sobą nieustannie
Wygrywa ten, którego karmię
W budzie skundlone myśli
Ochłapy pragnień w brudzie miski
Rzucone smutną
Jałmużną psu
Karuzela świata pędzi
Zaprasza blaskiem rtęci
I jaskrą zazdrości
Pokrywa wzrok
Wiara i miłość nad wszystko
Reszta to proch, pył i nicość
Wolisz egoizm życia bez granic?
Wygra w tobie ten wilk, którego nakarmisz
Wygrywa ten, którego karmię
Wygrywa ten, którego karmię"
"Wiara, siła, męstwo -
to nasze zwycięstwo!
Kiedy duch i serce jest silniejsze niż ciało
to ból wśród nieszczęść uczynił Cię skałą.
Tylu już przegrało, zabiła ich słabość,
Ty wśród nich wyciągasz dłoń po wygraną.
W każdym moim zwycięstwie jest pot i krew poświęceń.
Chcę ubrudzić ręce, by wybudować szczęście,
ubrudzić ręce, by wybudować szczęście.
Na ziemię powaleni, wstajemy, nie giniemy -
ta krew już raz przelana, nie wyschnie wciąż i płynie!
Wiara, siła, męstwo -
to nasze zwycięstwo!
Nie czas wątpić, gdy się wali
silniejsza ma być wiara,
a przeciwności z bara rozwalać jak taran.
Trza spalać granice starań i przekraczać słabości ciała
W każdym moim zwycięstwie jest pot i krew poświęceń,
chcę ubrudzić ręce, by wybudować szczęście,
ubrudzić ręce, by wybudować szczęście.
Na ziemię powaleni, wstajemy, nie giniemy -
ta krew już raz przelana, nie wyschnie wciąż i płynie!
Wiara, siła, męstwo -
to nasze zwycięstwo!
Na ziemię powaleni, wstajemy, nie giniemy -
ta krew już raz przelana, nie wyschnie wciąż i płynie!
Na ziemię powaleni, wstajemy, nie giniemy."
"Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic
Mam dość patrzenia jak zazdrość cię zżera
Unikasz spojrzenia twarz w twarz
Masz aż za dużo do powiedzenia
Nie obrażaj więcej, nie obrzucaj mięsem
Jak skoczy napięcie gdy spotkamy się w mieście
Albo na koncercie, patrz mi na ręce bo za siebie nie ręczę
Nie jestem żadnym emcem, Niemcem
Mów mi Hans Franc Frencel
Odłóż mikrofon i nie mów nic więcej
Zaciśnij pięści, to pride Dębiecki
A w konsekwencji wyniesiesz z lekcji
Jak nie splamić honoru
Jak nie sprawić zawodu
Jak coś zrobić dla zasady
Jak poświęcić się dla sprawy
U mnie zawsze dumnie choćby w trumnie – DĘBIEC!
Siła w żyłach pływa, wygrywam i przegrywam
To proste, gorzki posmak troski z Polski
Zmień te wnioski i nagraj to potem, raporty rap o tym,
Muzyka co dzień i przed snem niezbędna jak tlen
Nie palę aż zgasnę, jasne? Słucham aż zasnę,
Na słowa nie walczę właśnie
Znasz mnie, patrz się w inna mańkę
Pchasz się? Skończ tą bujankę
Masz mnie błaźnie, za kozaka na taśmie
Sprawdź mnie gdy klasnę , ty zgaśniesz, właśnie tak!
Przemyśl to, masz czas by dojrzeć, wróć by spojrzeć,
Stań twarzą w twarz I pokaż co masz !
Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic
Słowa co was sprowadzą na ziemię
Mowa co wam zmieni spojrzenie
Co masz to mów, ja nie cofam słów
Wierzę w to co mówię
Uwierz, mówię z przekonaniem
Zaangażowanie daję w to nagranie
Mocny tekst to lek na otrzeźwianie
Młodych Polaków na życiowym kacu
Pracuj lepiej nad sobą, ratuj by się nie staczać
Bo tu praca nie popłaca jak sam nie wymacasz
To wracasz z niczym, leżysz i kwiczysz
W tej dziczy na dzielnicy
Farciarz bo mam dość wsparcia, dość żarcia
Innym na starcie nie starcza na starcia
Z kolejami życia na torach tych czasów
By bez nowych adidasów dać radę
Nadążając za biegiem wydarzeń
Ja mam perspektywy, ich się trzymam kurczowo
Też je masz, więc rusz głową
I zrób coś z sobą, myśl przyszłościowo
By się śmiać w twarz wrogom
By stać twardo na ziemi
Jedną i drugą nogą by móc pomóc
Wszystkim bliskim co nie mogą
Na państwowym garnuszku nie jest kolorowo
Trzy i pół stówy zasiłku, osiem stów pensja
Recesja jest jak presja
Stres bo nie stać cię by przetrwać
Płacz, trudności, przejścia
Z miejsca rodzi się agresja
Nie jest tak?
Trudno przestać o tym gadać
Sprawa jest jak zaraza
W konfrontacji trzeba się narażać
Nie uciekniesz, nie unikniesz
Możesz to odwlec na swoją niekorzyść
By potem polec i dać się dobić
Nie wygram nie podejmując rękawic
Co nie może zabić to wzmocni
Baczność! Przemyśl! Spocznij!
Chcesz ze mnie kpić?
Nie poczułem nic, daj bis
Nie powiedziałeś tego w ryj
To nie powiedziałeś nic"
"O Babilonie, Babilonie
Twój obraz w mojej głowie płonie
O Babilonie, Babilonie
Jego wieże pną się tak wysoko
Pieniądz, gotówka, pieniądz, gotówka
Mury niedostępne, bramy zamknięte
Euro, złotówka, dolar, złotówka
Widoki piękne lecz nie dla twych oczu
Przelew, czek, konto, złota karta
Jedna przepustka da ci to poczuć
Giełda papierów, akcje koncernów
Własne biuro na najwyższym piętrze
Ludzi w zarządzie i w rządzie mieć mądrze
Większe wpływy, zyski większe
To co najcenniejsze jest najważniejsze
Mieć ideały takie jak materializm
Cena zakupu, rabat, cena sprzedaży
Wierzyć w kapitał, nie wierzyć w czary
Faktura VAT, procent, wysokość marży
To klucz dobra, o którym marzysz
Przychód, dochód, koszta własne
W tym wszystkim ważne by nie zapomnieć
Biznes plan, rozwój, kalkulacja
To czego sprzedać ani kupić nie możesz
Target, kontrahent, marketing
Target, kontrahent, marketing
O Babilonie, Babilonie
Twój obraz w mojej głowie płonie
O Babilonie, Babilonie
Czy kiedykolwiek cię dogonię
A wszystko dokoła jest zimne
Nawet powietrze staje się inne
Ludzie zamknięci w swoich światach
Brat nie poznaje już swego brata
Czy damy radę to już zmienić
Czy damy radę to już zmienić
A teraz wszystko jest już inne
I może stanie się niewinne
Jak uśmiech dziecka, który wraca
I w tych wspomnieniach się zatraca
Więc nie pozwólmy im tak zniknąć
By nam nie było później przykro
O Babilonie, Babilonie
Twój obraz w mojej głowie płonie
O Babilonie, Babilonie
Czy kiedykolwiek cię dogonię
Target, kontrahent, marketing (Babilon)"
Proszę nie.
14.10.2014r, jest już po 23...
Wiedziałam, że będzie ciężko. Wiedziałam, że będę tęsknić. Nie sądziłam, że tak bardzo. Im bardziej jej nie ma, tym bardziej zauważam jak bardzo bliska mi była. Jedyna w swoim rodzaju. Jest sporo bliskich mi osób, ale przykro mi... nikt nigdy nie będzie mi tak bliski jak Paula. Nikt jej nigdy nie zastąpi. Otaczam się ludźmi, w których widzę jej cechy, choć odrobinę jej sposobu patrzenia na świat, ale nikt nie będzie takiego miał. Nigdy. Brakuje mi tego jak bardzo byłyśmy do siebie podobne, tego, że mając problem, mogłam spędzić z nią godziny milcząc i w większości przypadków te godziny milczenia rozwiązywały problem, bo wystarczyło, że byłyśmy razem. Wiedziałam co mi powie, a ona wiedziała co ja jej powiem. Dlatego zdarzało się, że nie mówiłyśmy sobie o pewnych rzeczach, bo wolałyśmy, żeby pewne rzeczy nie były usłyszane, ale chyba długo nie dało się tak wytrzymać. Chyba za dobrze się znałyśmy i wiedziałyśmy kiedy coś było nie tak, ale nikt nigdy nie drążył, czekałyśmy, aż przyjdzie moment, że będziemy gotowe powiedzieć sobie o co chodzi, co się stało. Cholernie mi tego brakuje, nigdy nie powiedziała mi, że robię coś źle, że to ja popełniam błąd (choć pewnie milion razy tak myślała).
Podsumowując: jest źle, jest bardzo źle, wręcz do dupy. Ale niech nikt mnie teraz nie pociesza, nie tego potrzebuję, bo nikt nie wie czego potrzebuję, tylko ona mnie znała na tyle, żeby wiedzieć co i jak zrobić, żeby było lepiej. A dopytywanie i pocieszanie pogorszy sprawę.
Zaczyna się jesień, po dzisiejszym dniu nie da się powiedzieć, że jest inaczej. Prawdopodobnie będę musiała iść do kolejnego lekarza. Dzień był ogólnie niesamowity, wesoły i w ogóle, ale... ALE... Jeśli tym razem usłyszę, że poza proszkami, mam przyjść na terapię to chyba to zrobię, tym razem już chyba oszaleję, ale najpierw poczekam na diagnozę. Tym razem nie dam rady, bo nie ma Pauli.
Jeśli to jakimś cudem dotrze do Pauli, będę wdzięczna.
Wiedziałam, że będzie ciężko. Wiedziałam, że będę tęsknić. Nie sądziłam, że tak bardzo. Im bardziej jej nie ma, tym bardziej zauważam jak bardzo bliska mi była. Jedyna w swoim rodzaju. Jest sporo bliskich mi osób, ale przykro mi... nikt nigdy nie będzie mi tak bliski jak Paula. Nikt jej nigdy nie zastąpi. Otaczam się ludźmi, w których widzę jej cechy, choć odrobinę jej sposobu patrzenia na świat, ale nikt nie będzie takiego miał. Nigdy. Brakuje mi tego jak bardzo byłyśmy do siebie podobne, tego, że mając problem, mogłam spędzić z nią godziny milcząc i w większości przypadków te godziny milczenia rozwiązywały problem, bo wystarczyło, że byłyśmy razem. Wiedziałam co mi powie, a ona wiedziała co ja jej powiem. Dlatego zdarzało się, że nie mówiłyśmy sobie o pewnych rzeczach, bo wolałyśmy, żeby pewne rzeczy nie były usłyszane, ale chyba długo nie dało się tak wytrzymać. Chyba za dobrze się znałyśmy i wiedziałyśmy kiedy coś było nie tak, ale nikt nigdy nie drążył, czekałyśmy, aż przyjdzie moment, że będziemy gotowe powiedzieć sobie o co chodzi, co się stało. Cholernie mi tego brakuje, nigdy nie powiedziała mi, że robię coś źle, że to ja popełniam błąd (choć pewnie milion razy tak myślała).
Podsumowując: jest źle, jest bardzo źle, wręcz do dupy. Ale niech nikt mnie teraz nie pociesza, nie tego potrzebuję, bo nikt nie wie czego potrzebuję, tylko ona mnie znała na tyle, żeby wiedzieć co i jak zrobić, żeby było lepiej. A dopytywanie i pocieszanie pogorszy sprawę.
Zaczyna się jesień, po dzisiejszym dniu nie da się powiedzieć, że jest inaczej. Prawdopodobnie będę musiała iść do kolejnego lekarza. Dzień był ogólnie niesamowity, wesoły i w ogóle, ale... ALE... Jeśli tym razem usłyszę, że poza proszkami, mam przyjść na terapię to chyba to zrobię, tym razem już chyba oszaleję, ale najpierw poczekam na diagnozę. Tym razem nie dam rady, bo nie ma Pauli.
"Jedziemy w górę mapy, morze jest na północy
A z nami leci ziemia jak wystrzelona z procy
Wiem, że do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę
Nie mogę odpowiedzieć, przy drodze drzewa liczę
hej hej na pierwszy rzut oka
hej hej nie widać, że kocham
hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham
hej hej na pierwszy rzut oka
hej hej nie widać, że kocham
hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham
Śledzę jak kabli linie zbliżają się do siebie
A potem oddalają na zachmurzonym niebie
Zaparowane szyby, palcami po nich piszę
A ty coś do mnie mówisz, wiem i wszystko słyszę
hej hej na pierwszy rzut oka
hej hej nie widać, że kocham
hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham
W krainie nigdzie-nigdzie zaplątany sam w sobie
Trochę egoistycznie siedzę i nic nie robię
Ciało jest obecne, grzeczne i na kanapie
Duch wolny się wyrywa i hula razem z wiatrem
Krzyczysz, że chowam się przed tobą i jestem skryty
Lub chcąc być blisko ze mną solidarnie milczysz
Kochając i się złoszcząc znosisz to cierpliwie
Ja też cię bardzo kocham, tylko trochę autystycznie
Wiem o tym wszystkim, ty chyba też wiesz
I choć nie płaczę przy tobie, coś między nami jest
Uśmiecham się do siebie trochę tajemniczy
Znów pytasz o czym myślę, odpowiadam że o niczym
hej hej na pierwszy rzut oka
hej hej nie widać, że kocham
hej hej na pierwszy rzut oka
Nie widać, że cię kocham"
niedziela, 12 października 2014
Jest?
Piotruś miał się pojawić tu jakoś 9.10br., ale wypadło kilka rzeczy i takie tam, nie było czasu na publikowanie Piotrusia. Zaczynam się bać, że za chwilę pojawią się tu jakieś Verby itp :D pół biedy jak jeszcze z Ignacem, ale te nowości... brrrrr.
Miłość istnieje. Miłość musi istnieć, bo jeśli nie... Jeśli nie to po co żyję?
"Wiem nie umiesz być niczyja
Wiem tęsknota cię zabija
Wiem a jednak nie rozumiem
Chcę rozpalić tu ognisko
Chcę być z tobą bardzo blisko
Chcę a jednak wciąż nie umiem
Wybuduję most
Nad najszerszą z rwących rzek
Abyś mogła przejść
Na mój brzeg
Wybuduję most
Z rozświetlonych słońcem chmur
Złączę morza szum
Z ciszą gór
Ja wiem pozostać nie chcesz niczyj
Wiem twoja tęsknota krzyczy
Wiem a jednak mi uciekasz
Ty chcesz niepokój swój pokonać
Chcesz naprawdę się przekonać
Chcesz za długo jednak czekasz
Wybuduję most
Nad najszerszą z rwących rzek
Abym mogła przejść
Na twój brzeg
Wybuduję most
Z rozświetlonych słońcem chmur
Złączę morza szum
Z ciszą gór
Wybudujmy most
Niech już nic nie dzieli nas
Złączmy z nowym dniem
Przeszły czas
Wybudujmy most
Co połączy światy dwa
Jednym jesteś ty
a drugim ja
Wybudujmy most
Zapatrzeni w tęczę tęcz
Wybudujmy most
Dwojga Serc
Wybudujmy most
Co połączy z nocą dzień
Z lodem ognia żar
Z blaskiem cień
Wybuduję most bo kocham cię"
"Zaplotłam we włosy, słońce od rana.
Miałam przejść z Tobą przez Rybną Bramę.
Chciałam wykrzyczeć Ci, że już wiem, ale milczałam jak cień.
Wyszedłem do ciebie z wielkiego cienia.
Teraz niepewność w pewność zamieniam.
Chciałem wykrzyczeć Ci, dać Ci znak, ale milczałem jak głaz.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić, że kochasz.
Nie milcz bo, miłość znów, Cię ominie.
Nie bój się, nie wstydź się mówić, że kochasz.
Będziesz wołał, nie usłyszy, zniknie w tłumie.
Kochali się, jak z rosą kwiat, ale milczeli do siebie od lat.
Minęli się - Panie podaruj im czas.
Jak oddać słowami nasze milczenie?
Serce, wyśpiewać chce, swe pragnienie.
Nie chce, mu dłużej, zamykać ust.
Kocham Cię, teraz i tu.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Nawet gdy czujesz, że ranisz ciszę.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Sercu miło, niebu miło, jest usłyszeć.
Kochali się, jak z rosą kwiat, ale milczeli do siebie od lat.
Minęli się - Panie podaruj im czas.
Obracam, ku Tobie twarz jak słonecznik.
Co mi źli ludzie - jestem bezpieczny.
Uczę się mówić, dotykać słów.
Kocham Cię, teraz i tu.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Nie milcz bo, miłość znów cię ominie.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Będziesz wołał, nie usłyszy, zniknie w tłumie.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Nawet gdy, czujesz że, ranisz ciszę.
Nie bój się, nie wstydź się, mówić że kochasz.
Sercu miło, niebu miło, jest usłyszeć.
Kocham Cię, teraz i tu na zawsze.
Kocham Cię, teraz i tu.
Kocham Cię, teraz i tu na zawsze.
Kocham Cię, teraz i tu."
"Mówią, mówią że
Mówią, że to nie jest miłość, nie
Że się tylko zdaje, zdaje im
Że już się nie złożą w żaden rym
Mówią, mówią że
Mówią, że to wszystko skończy się
Koraliki wspólnych lat i zim
Fotki gdzie na zawsze ona z nim
Mówią, mówią że
Mówią, że to nie jest miłość, nie
Że się tylko zdaje im
Że dawno już przegrali z losem złym
Mówią, że już nie
Mówią, że to wszystko skończy się
Wspólne radowanie byle czym
Tym, że on w jej myślach - ona w nim
To co mam
To co się zdarzyło nam
To pachnący chlebem dom
Z roześmianą buzią twą
To co mam
To co się zdarzyło nam
Twój policzek, kiedy mróz
Na pierzynie Wielki Wóz
Niech mówią, że to nie jest miłość
Że tak się tylko zdaje nam
Byle się nigdy nie skończyło
To wszystko co od ciebie mam.
Mówią, mówią że
Mówią, że to nie jest miłość, nie
Że się tylko zdaje, zdaje im
Że dawno już przegrali z losem złym
Mówią, że już nie
Mówią, że to wszystko skończy się
Wspólne radowanie byle czym
Tym, że on w jej myślach - ona w nim
To co mam
To co się zdarzyło nam.
Całe Tatry wzdłuż i wszerz
Tęcza wstążki, kiedy deszcz
To co mam
To co się zdarzyło nam.
Zmierzchy z nagłym brakiem tchu
Noce bez godziny snu
Niech mówią, że to nie jest miłość
Że tak się tylko zdaje nam
Byle się nigdy nie skończyło
To wszystko co od ciebie mam.
Niech mówią, że to nie jest miłość
Że tak się tylko zdaje nam
Byle się nigdy nie skończyło
To wszystko co od ciebie mam.
Niech mówią, że to nie jest miłość
Że tak się tylko zdaje nam
Byle się nigdy nie skończyło
To wszystko co od ciebie mam.
Mówią, mówią że
Mówią, że to nie jest miłość, nie
Że się tylko zdaje im
Że dawno już przegrali z losem złym
Mówią
Mówią, że już nie
Mówią, że to wszystko skończy się
Radowanie byle czym
Tym, że on w jej myślach - ona w nim
Mówią
Mówią, mówią że
Mówią, że to nie jest miłość, nie
Że się tylko zdaje im
Że dawno już przegrali z losem złym
Mówią
Mówią, że już nie
Mówią, że to wszystko skończy się
Radowanie byle czym
Tym, że on w jej myślach - ona w nim
Mówią nie."
"Choć nie masz oczu
Bardziej błękitnych,
Niż tamta miała.
Tamta, co kiedyś
Dla żartów niebo
W strzępy porwała.
Choć, nie masz oczu
Chmurnych jak burza
Pod koniec lata.
Ty - każdym latem
I każdą burzą
Mojego świata
Pytam się gwiazdy
Co drogę wskazać
Błądzącym miała
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
To Ty - mnie wybrałaś/łeś?!
Gwiazda, co w rzece
Wciąż się przegląda
Też tego nie wie
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
Wybrałem/łam Ciebie?
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
Wybrałem/łam Ciebie?
Połóż mnie
Na twym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Połóż mnie
Na twym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Połóż mnie
Mnie
Choć nie masz dłoni,
Która policzek,
Jak ogień pali
Dłoni chłopaka,
Po którym został
W komodzie szalik
Choć nie masz dłoni
Jak ta, co w serce
Klawiszem stuka
To Twojej dłoni
Przecież dłoń moja
Od zawsze szuka
Pytam się gwiazdy
Co drogę wskazać
Błądzącym miała
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
To Ty - mnie wybrałaś/łeś?!
Gwiazda, co w rzece
Wciąż się przegląda
Też tego nie wie
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
Wybrałem/łam Ciebie?
Czemu ze wszystkich
Pragnień na świecie
Wybrałem/łam Ciebie?
Połóż mnie
Na Twym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Połóż mnie
Na swym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Połóż mnie
Na swym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Połóż mnie
Na swym ramieniu
Połóż jak
Pieczęć na sercu
Poczuj smak
Mego pragnienia
Jak pieczęć
Proszę połóż
Mnie"
Subskrybuj:
Posty (Atom)