Mamy nowy rok, juhu. Taaaak, już od kilku "ładnych" dni.
Właśnie się zastanawiam, czy 2013 rok był tak bardzo zły? Były w nim dobre i złe rzeczy. Dobro i zło zawsze idą razem, inaczej się nie da i trzeba się do tego przyzwyczaić. Problem w tym, że nie można, bo nie wiadomo kiedy stanie się coś złego lub dobrego. Przerażające jest to, że to co jest dla jednego dobre, dla kogoś innego będzie złe. Jak mówiłam, dobro i zło są nierozłączne.
Chyba wolałabym ciągle być w 2013 roku, przynajmniej wiedziałam już, czego mniej więcej się po nim spodziewać, a 2014 jest jedną wielką niewiadomą, możne nas spotkać wszystko. Śmierć. Nowe życie. Jeszcze jest trochę czasu, aby wyrobić się w tym roku. Poza tym w 2013 roku poznałam dwie osoby, które zmieniły moje życie i przypadkiem stały się osobami cholernie ważnymi, choć w obu przypadkach po pierwszej konfrontacji miałam ich bardzo nie lubić, ale cholera jakimś cudem oboje skradli moje serce. Paula, wiem, że mówiłam Ci miljon razy, że Cie kocham i że jesteś dla mnie jak siostra. Tylko wiesz co? To nie są takie słowa "ot tak", dla mnie na prawdę jesteś jak ktoś z rodziny, a nawet ktoś bliższy, a mówią, że rodziny się nie wybiera.