niedziela, 1 kwietnia 2018

Jednak idiotka.

Tak się właśnie zastanawiam...
Dlaczego marnujemy czas?
Na rzeczy bezsensowne.
Zbędne.
Kłótnie.
Ludzi.

Tak jak Meredith i Derek.
"Derek kocha Meredith, a ona jego. Wszyscy to wiedzą tylko nie Derek i Meredith".

To przykre, że ludzie, którzy są sobie przeznaczeni, są dla siebie odpowiedni albo wręcz idealni dla siebie, mijają się, rezygnują z siebie, dla czegoś co ma być bezpieczne czy hmmm no po prostu znane.

Okropne jest to, że wolimy oklepane schematy, scenariusze, które doskonale znamy.
Boimy się zawalczyć o szczęście.
Boimy się sięgnąć po to czego pragniemy.
Taaaa czasem to nie jest proste.
Bo co?
Uprowadzę człowieka, którego kocham i zamknę go w piwnicy?
Syndrom sztokholmski te klimaty?
Mam w sobie coś z psychopaty albo bez przesady.

Chciałabym w swoim życiu porzucić te oklepane schematy i zacząć walczyć.
Tylko niestety to o co chcę walczyć jest niezależne ode mnie, bo dotyczy innych osób.
I zgadnijcie co...?
Tak naprawdę te inne osoby mają mnie w dupie.
A ja bym rzuciła w każdej chwili życie, które mam.

Może zostanę uciekającą panną młodą?
Na to nie liczę.
Serio.
Chociaż... jest facet, dla którego bym każdemu uciekła sprzed ołtarza.
Ale jak mówiłam, tak naprawdę ma mnie w dupie.
Od samego początku.
Bawił się.
Dalej czasem się bawi.
Wiem o tym.
I co?
I g... nic.
Nie potrafię nic zmienić.
Głupia i naiwna.

Nie zapomnę ani nie zawalczę, bo nie ma o co.

Lubię ryzyko.
Lubię adrenalinę.
Mogę zaryzykować i chętnie to robię.
Ale kosztem złamania, już i tak złamanego, serca?
Niestety nie tym razem.

Teraz zdecyduję się na to co znane.
Teoretycznie bezpieczne.

Najwyżej będę uciekać sprzed ołtarza.
Tak, Kocie, jestem tak bardzo głupia i naiwna, że uciekłabym.
Za 5... 10lat, tak samo jak teraz.

Przestałam wierzyć, że zmądrzeje.
Że się wyleczę.
Że zapomnę.
Dzisiaj.
Przed chwilą.

Szlag by to...

No to tak... dlaczego marnujemy czas...
Czasem niektórzy z jakiś powodów boją się być szczęśliwi.
A czasem, tak jak w moim przypadku, szczęście nie jest proste.
Niestety nie zawsze możemy mieć to, czego chcemy i na co zasługujemy.
Czyli wszystko co najlepsze.

Z drugiej strony... czy jeśli nie możemy mieć tego co najlepsze, to czy to nie oznacza, że to wcale takie nie jest i że gdzieś czeka coś jeszcze lepszego?
Chyba chwycę się tej myśli!