niedziela, 29 czerwca 2014

Noc.

Noc jest od myślenia, nie od spania. W końcu to do mnie dotarło. Leżę i myślę.

sobota, 28 czerwca 2014

M

Ten tydzień to jakaś katastrofa. Zapowiadało się, że będzie pięknie. Zanosiło się na to, że wszystko się ułoży. Było cudowne spotkanie we wtorek. Miało być spotkanie z Paulą w piątek.
W piątek zaczęło się sypać, jeden problem, drugi problem i kolejny...
Prawda dotycząca pewnej relacji wyszła na jaw. Oczywiście, że wiedziałam o tym, ale wolałam udawać, że nic nie wiem. Teraz nie mogę nie udawać. Czas wracać do domu. Położyć się na łóżku i gapić się w sufit.








Tak bardzo rozumiem Ewelinę.

czwartek, 26 czerwca 2014

around.

Kółeczko zatoczone.
Znowu jestem w tym samym punkcie co kilka miesięcy temu.  Trafiasz do szpitala z jednego powodu, a wywlekają kolejny. Znowu się zacznie. Kolorowe śniadanie! Tęskniłam za tym... "Teraz prawdopodobnie zostaną na stałe." JUHU!!! Lubię ten stan kiedy wszystko zaczyna mnie wyprowadzać z równowagi. Znowu słyszę "znajdź punkt zaczepienia"... SERIO. Wiem, znam to wszystko na pamięć, przerabiam to już... 4raz. ostatnie dwa razy była Paula. Trudno, będę leżeć i gapić się w sufit. Cudny biały sufit. Aż oszaleję. Wróciła. Tyle, że ja nie tęskniłam.




Właśnie to bym wszystkim radziła.
Póki jestem znośna.
Póki nie eksploduje.




Wszystko jest nie tak jak powinno.

środa, 25 czerwca 2014

jeszcze raz...


Miało być jak w filmie "spróbujmy jeszcze raz!". Wyszło "spróbujmy spieprzyć to jeszcze bardziej".


Czyli zakończenie tej historii niczym mnie nie zaskoczyło, ale cóż! Doskonale wiedziałam w co się pakuję. Wyszło jak wyszło. Szkoda, że nam nie wyszło.


Mam nadzieję, że los z nas nie kpi i nie doprowadzi do takiej sytuacji.

"Tak mało o życiu wciąż wiem
czy z wiatrem mam biec, z uśmiechem budzić się
pamiętam Twoją twarz,tak jakby przez mgłę
Pamiętasz, byłam Twoja, jak nikt kochałam Cię

Pracę mam i wszystko jest OK
dzieci śpią, a ja uśmiecham się
piszę wiersze w sekretnym zeszycie
wiedz kochany: ułożyłam sobie życie

I nagle Ty stoisz dziś w moich drzwiach
i pytasz mnie czy może kogoś mam
więc jeśli Bóg zrobić mógł taki żart
to po co tyle straconych w życiu
lat, straconych lat...?"


"Boję się oddać jej w całości,
miłość przekracza wszystkie progi mojej dojrzałości,

serce w najwyższym stanie gotowości,
przyspiesza swój rytm,
po to by walczyć przed utratą jej bliskości

Mam dosyć życia w niepewności,

im dłużej odkładamy ważne sprawy,
czuję na plecach Twój oddech złości,
to jest pościg, za szczęściem, które
za każdą spokojną chwilę nam każe płacić bólem

Mimo to, czuję że,

nie musimy słuchać innych,
że nie musimy udowadniać sobie kto był winny,

czuję to całym ciałem - chcę być silny,
więc chwyć mnie za dłoń

I chodź ucieknijmy stąd,
nie chcę już oddychać tym zatrutym powietrzem!

chodź ucieknijmy stąd,
nikt nie będzie mówił nam co dla nas jest najlepsze
Chodź ucieknijmy stąd,
nie patrząc czy ma to jakikolwiek sens,
chodź ucieknijmy stąd,
czeka jeszcze na nas tyle miejsc

Ty i ja - wulkany dwa,
a między nami niecodzienność
Ty i ja - wulkany dwa,
a każdy kolejny dzień to niepewność
Ty i ja - wulkany dwa,
a między nami niecodzienność

Ty i ja - wulkany dwa,
noc traci smak kiedy nie ma Cię ze mną
"

wtorek, 24 czerwca 2014

nie wiem.

Cudowny dzień. Doszłam do wniosku, że cholernie tęsknię za Paulą, to jedyna osoba na tym świecie, która mnie rozumie. Jedna z dwóch osób, z którymi mogę pogadać o wszystkim. Ok... Rudej nie powiedziałabym wszystkiego, ale i tak bardzo dużo. W sumie w czasie, w którym nie było Pauli i z Rudą nie byłam tak blisko, niewiele brakowało, a bym oszalała.

Poza tym ludziom się w dupie poprzewracało.





Dzisiaj wydarzyło się jeszcze kilka fajnych rzeczy, ale to nie jest zdecydowanie temat na rozpisywanie się o tym. Nie ogarniam.


Wiele osób uważa mnie za osobę odpowiedzialną, tyle że ja doskonale wiem, że taką osobą nie jestem, a dzisiaj koncertowo popisałam się brakiem odpowiedzialności. No nic... zostaje jedynie czekać.


Wszystko mnie boli.

czwartek, 19 czerwca 2014

what's going on? - rachunek sumienia.

Ostatnie kilka tygodni, w sumie jakoś od kwietnia, może końca marca to jakaś kompletna paranoja. Teraz czas na jakieś podsumowanie, żeby się od tego odciąć.

Szymon. Wiele osób myślało, że coś się dzieje. Dla mnie to nie było nic szczególnego. Kolega. Co z tego, że to z nim byłam na koncercie zespołu, który bardzo lubię?
Wiktor. Pojawił się nie wiadomo skąd. Czekał rok. Bo rok wcześniej ktoś mu powiedział, że jestem zajęta (a to dobre). Spotykaliśmy się, było miło. Tylko... byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, no bo on był dla mnie zawsze wredny tzn, zanim się zaczęliśmy spotykać, w sumie później też mu się zdarzało  za bardzo chciał mnie zmieniać. Jeśli próbujemy kogoś zmienić, jeśli ktoś nas próbuje zmienić to to bez sensu prawda? Dlatego odpuściłam. Fakt, przystojny i mądry facet, ale co z tego?
Toby. To dość świeże. Poznaliśmy się przypadkiem. Starszy kilka lat. Wydawało by się mądry i dojrzały, ale niestety nie... A ja już nie mam czasu, sił i ochoty na takie zabawy.

A teraz...? Zobaczymy.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

STRACH.

Każdy się czegoś boi. Każdy, bez wyjątku. 
Niektórzy np boją się szczęścia, ja boję się tego, że ktoś się może do mnie zbliżyć, przykłady można mnożyć. 
Skąd więc biorą się ludzie odważni? Czy to przez impuls? A może przez potrzebę chwili? 
Nie wiem. Nikt tego nie wie. Możemy się domyślać. Możemy gdybać. Możemy wymyślać swoje teorie. 
Moim zdaniem, odważni to tchórze, którym udało się przezwycięż strach. Dowodu podawać nie będę, bo jest dość kontrowersyjny. 
Powinniśmy walczyć z naszymi lękami, ale nie sami. Każdy ma kogoś, kto pomoże mu pozbyć się jego strachu, w ten czy inny sposób. Powinniśmy doceniać takich ludzi, a nie ranić ich i zniechęcać (moja hipokryzja). Może najwyższy czas coś zmienić? I przestać uważać, że życie w strachu jest dobre, bezpieczne, no bo przecież ten stan znamy. 
Nie bez powodu dostałam drugą szansę, żeby dalej żyć bojąc się. Czas na zmiany.