Każdy się czegoś boi. Każdy, bez wyjątku.
Niektórzy np boją się szczęścia, ja boję się tego, że ktoś się może do mnie zbliżyć, przykłady można mnożyć.
Skąd więc biorą się ludzie odważni? Czy to przez impuls? A może przez potrzebę chwili?
Nie wiem. Nikt tego nie wie. Możemy się domyślać. Możemy gdybać. Możemy wymyślać swoje teorie.
Moim zdaniem, odważni to tchórze, którym udało się przezwycięż strach. Dowodu podawać nie będę, bo jest dość kontrowersyjny.
Powinniśmy walczyć z naszymi lękami, ale nie sami. Każdy ma kogoś, kto pomoże mu pozbyć się jego strachu, w ten czy inny sposób. Powinniśmy doceniać takich ludzi, a nie ranić ich i zniechęcać (moja hipokryzja). Może najwyższy czas coś zmienić? I przestać uważać, że życie w strachu jest dobre, bezpieczne, no bo przecież ten stan znamy.
Nie bez powodu dostałam drugą szansę, żeby dalej żyć bojąc się. Czas na zmiany.