wtorek, 24 czerwca 2014

nie wiem.

Cudowny dzień. Doszłam do wniosku, że cholernie tęsknię za Paulą, to jedyna osoba na tym świecie, która mnie rozumie. Jedna z dwóch osób, z którymi mogę pogadać o wszystkim. Ok... Rudej nie powiedziałabym wszystkiego, ale i tak bardzo dużo. W sumie w czasie, w którym nie było Pauli i z Rudą nie byłam tak blisko, niewiele brakowało, a bym oszalała.

Poza tym ludziom się w dupie poprzewracało.





Dzisiaj wydarzyło się jeszcze kilka fajnych rzeczy, ale to nie jest zdecydowanie temat na rozpisywanie się o tym. Nie ogarniam.


Wiele osób uważa mnie za osobę odpowiedzialną, tyle że ja doskonale wiem, że taką osobą nie jestem, a dzisiaj koncertowo popisałam się brakiem odpowiedzialności. No nic... zostaje jedynie czekać.


Wszystko mnie boli.

czwartek, 19 czerwca 2014

what's going on? - rachunek sumienia.

Ostatnie kilka tygodni, w sumie jakoś od kwietnia, może końca marca to jakaś kompletna paranoja. Teraz czas na jakieś podsumowanie, żeby się od tego odciąć.

Szymon. Wiele osób myślało, że coś się dzieje. Dla mnie to nie było nic szczególnego. Kolega. Co z tego, że to z nim byłam na koncercie zespołu, który bardzo lubię?
Wiktor. Pojawił się nie wiadomo skąd. Czekał rok. Bo rok wcześniej ktoś mu powiedział, że jestem zajęta (a to dobre). Spotykaliśmy się, było miło. Tylko... byłam do niego dość sceptycznie nastawiona, no bo on był dla mnie zawsze wredny tzn, zanim się zaczęliśmy spotykać, w sumie później też mu się zdarzało  za bardzo chciał mnie zmieniać. Jeśli próbujemy kogoś zmienić, jeśli ktoś nas próbuje zmienić to to bez sensu prawda? Dlatego odpuściłam. Fakt, przystojny i mądry facet, ale co z tego?
Toby. To dość świeże. Poznaliśmy się przypadkiem. Starszy kilka lat. Wydawało by się mądry i dojrzały, ale niestety nie... A ja już nie mam czasu, sił i ochoty na takie zabawy.

A teraz...? Zobaczymy.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

STRACH.

Każdy się czegoś boi. Każdy, bez wyjątku. 
Niektórzy np boją się szczęścia, ja boję się tego, że ktoś się może do mnie zbliżyć, przykłady można mnożyć. 
Skąd więc biorą się ludzie odważni? Czy to przez impuls? A może przez potrzebę chwili? 
Nie wiem. Nikt tego nie wie. Możemy się domyślać. Możemy gdybać. Możemy wymyślać swoje teorie. 
Moim zdaniem, odważni to tchórze, którym udało się przezwycięż strach. Dowodu podawać nie będę, bo jest dość kontrowersyjny. 
Powinniśmy walczyć z naszymi lękami, ale nie sami. Każdy ma kogoś, kto pomoże mu pozbyć się jego strachu, w ten czy inny sposób. Powinniśmy doceniać takich ludzi, a nie ranić ich i zniechęcać (moja hipokryzja). Może najwyższy czas coś zmienić? I przestać uważać, że życie w strachu jest dobre, bezpieczne, no bo przecież ten stan znamy. 
Nie bez powodu dostałam drugą szansę, żeby dalej żyć bojąc się. Czas na zmiany.

środa, 19 marca 2014


A ja poproszę, żeby ktoś mnie zatrzymał. To wróciło. Nie poradzę sobię. No i oczywiście odpycham wszystkich, którzy są dla mnie ważni i którzy mogli by pomóc...

sobota, 15 marca 2014

bless and curse

Błogosławieństwo dnia wczorajszego, stało się przekleństwem dnia dzisiejszego.
Nie chcę tu być. Nie chcę tu siedzieć. Leżeć. Cokolwiek.
Czuję się, jakbym znalazła się w jakiejś próżni.
To coś wychodzi ze mnie i zaczyna pochłaniać każdą najmniejszą komórkę mojego ciała.
Czuję to coś wszędzie. Czuję to wewnątrz siebie. Czuję to na skórze. Czuję, jak pali mi żyły.
Ta próżnia mnie niszczy. 
Skąd to się wzięło? Nie wiem. 
Nie chcę dzisiaj nikogo. Dzisiaj mam dość wszystkich. Natalia. Pauli. Magdy. WSZYSTKICH. 
Dzisiaj chcę być sama rozmyślając nad każdą sekundą dnia wczorajszego.

środa, 5 marca 2014

nie wiem.

Wczoraj widziałam się z Paulą. Było fajnie. Przez chwilę czułam się względnie szczęśliwa. Kiedy ją zobaczyłam to było fajne. Zresztą kiedy zobaczyłam Kiemka już było ze mną lepiej. A kiedy się żegnałam? Znowu było kiepsko. Znowu myślałam o tym czego nie pamiętam. Znowu obijanie od tej pieprzonej ściany w moim umyśle.

Potrzebuję pomocy, żeby wiedzieć kim jestem. Potrzebuję jego pomocy. To okropne. Nie wiem, co robić. Muszę coś zrobić. Coś wymyślić. Jakoś to rozgryźć. Dam radę jak zawsze. Tzn dam radę, jeśli to jakoś wytrzymam, a jestem na granicy wytrzymałości. Nie wiem, ile mam czasu, żeby poznać odpowiedzi. Trzeba zacząć działać, jak najszybciej...

poniedziałek, 3 marca 2014

N

Kiedy zobaczyłam dzisiaj Natalię, myślałam, że się popłaczę ze szczęścia! Jeszcze chwila a wytrzymasz ze mną 8lat! Najdłuższy związek mojego życia, to niesamowite! :) Wiesz Mała? Cieszę się, cholernie się cieszę, że Cię mam w tym wszystkim.