sobota, 15 marca 2014

bless and curse

Błogosławieństwo dnia wczorajszego, stało się przekleństwem dnia dzisiejszego.
Nie chcę tu być. Nie chcę tu siedzieć. Leżeć. Cokolwiek.
Czuję się, jakbym znalazła się w jakiejś próżni.
To coś wychodzi ze mnie i zaczyna pochłaniać każdą najmniejszą komórkę mojego ciała.
Czuję to coś wszędzie. Czuję to wewnątrz siebie. Czuję to na skórze. Czuję, jak pali mi żyły.
Ta próżnia mnie niszczy. 
Skąd to się wzięło? Nie wiem. 
Nie chcę dzisiaj nikogo. Dzisiaj mam dość wszystkich. Natalia. Pauli. Magdy. WSZYSTKICH. 
Dzisiaj chcę być sama rozmyślając nad każdą sekundą dnia wczorajszego.