niedziela, 16 października 2016

Nie wiem.

Ok. Jest. Wszystko jest "ok", ALE... oczywiście cały czas myślę i myślę.

I teraz nie wiem.

Nie wiem czy "jest" ze mną, bo mu mnie żal, bo boi się, że jak teraz mnie zostawi to sobie coś zrobię (otóż nie, nic sobie nie zrobię!), czy może faktycznie, jakimś cudem, tak bardzo mnie kocha, że za każdym razem, kiedy zachowuje się jak idiotka, jest w stanie mi wybaczyć...

Wydaje mi się, że tak naprawdę to on zaczyna się mną nudzić...





"Nie wyobrażasz sobie jak 
Dziś wdzięczny Ci jestem,
Że nie skreśliłaś mnie, ot tak,

Że dałaś mi przestrzeń.
I tak mi wstyd, zgubiłem rytm,
Tak jakby werbel grał pod włos.
Zrobiłem źle i zwijam się w kłębek,
Kłębek

Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Skoczę z Tobą na najgłębszą wodę
Ja, tak ja,
Ja za Tobą pójdę w wielki ogień
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę

Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera

Nie wyobrażasz sobie jak
Mnie siłą wypełnia
Tej równowagi błogi żar,
Choć wiem, że jest chwiejna.

Lecz płynie czas, łagodzi w nas
Niewywietrzony jeszcze żal,
Co zmienił w dym tandetny fajerwerk,
Fajerwerk

Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę

Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera"

Wie.

Wie o wszystkim. Niby jest ok, niby jednak mnie chce, niby mu to nie przeszkadza, niby chce być wsparciem, ale kurczę niestety nie mogę pozbyć się wrażenia, że to trochę z litości... :(

Ale może po prostu świruje, bo świruje...
Spóźnia mi się okres (znowu), do tego nienawidzę sposobu aplikacji tabletek, wszystko mnie potem boli, cały czas czuję tę pieprzona tabletkę...

Zwariuje. Jestem przerażona. Mogę próbować o tym nie myśleć, ale i tak cały czas będę to robić...

Czuję się jak przerażone, zaszczute zwierzę w klatce...

piątek, 14 października 2016

The end.

To już jest koniec.
Znowu jestem sama.
Samotna.
Jak widać nie ma we mnie nic dobrego.
W moim życiu też nie ma już nic dobrego. Właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, najlepszego człowieka jakiego spotkałam w życiu.
Straciłam wszystko, co było dla mnie najlepsze, co miało dla mnie znaczenie.

..................

Mam ochotę zrobić sobie krzywdę...
Czuję się bezużyteczna...
Nie mogę spać.
Jak się psuje to wszystko na raz.
Chcę zniknąć.
Chcę nieistnieć.

czwartek, 13 października 2016

pomarzyć zawsze można.

Czasem zostają już tylko marzenia.

Nienawidzę tego kiedy uświadamia, że najprawdopodobniej marzenia się nigdy nie spełnią. Dzisiaj tego doświadczyłam.
Chciałam mieć rodzinę, dzieci... dziś okazało się, że raczej tego mieć nie będę.
Po 1 najprawdopodobniej spieprzyłam sprawę z moim Ukochanym (drugiej takiej idiotki jak ja na świecie nie ma, znalazłam mężczyznę jakiego szukałam no i... dupa...)
Po 2 dzisiaj byłam odebrać wyniki od gine... w ułamku sekundy poczułam jak wszystko o czym marzyłam legło w gruzach... "nie wiem od jak dawna pani to ma... cóż przykro mi to stwierdzić, ale albo niestety już jest pani bezpłodna albo bardzo prawdopodobne, że stanie się to w najbliższym czasie, jednak miejmy nadzieję, że nie jest za późno i jeszcze możemy powalczyć, od dziś zaczynamy leczenie".

Mam ochotę płakać, krzyczeć, zamknąć się w sobie, skulić w łóżku i nigdy z niego nie wychodzić.

Zastanawiam się czy cokolwiek ma jeszcze sens, ja, życie, cokolwiek.

sobota, 24 września 2016

idiotka.

Nie wiem.
W głowie mam chaos.
Pierdolona gonitwa myśli.
Ostatni raz, kiedy tak miałam, żeby je uspokoić wzięłam coś.
Tym razem nie mogę.
Nie chcę.
Muszę tu.
Muszę jakoś.
Dam radę.
Dam radę?
Nie wiem.
Może czasem lepiej czegoś nie słyszeć.
Albo udawać, że się nie słyszało.
Nie drążyć niektórych tematów.
Znalazłam faceta... odpowiedniego.
Tylko kurwa mać.
Ja jestem do niczego.
I on chyba w końcu to zauważył.
On jest dla mnie jak haust świeżego powietrza.
Tonęłam, a on mnie uratował.
Dlaczego zawsze muszę spierdolić to co jest dobre w moim życiu?
Jestem idiotką.

Piotruś, naprawdę Cię bardzo bardzo kocham.

piątek, 23 września 2016

koniec?

Nie wiem. Wydaje mi się, że to już koniec.
Nigdy w moim życiu nie było nic lepszego.
No ale jestem idiotką i oczywiście musiałam to spieprzyć.
Jestem zbyt beznadziejna.
Wiedziałam od początku, że tacy faceci nie interesują się takimi jak ja.
Śniłam na jawie. Najwidoczniej czas najwyższy się obudzić.
To nie jest tak, że On jest zły czy coś... po prostu to ja jestem ta zła, a On po prostu przejrzał na oczy.
Czuję jak moje serce powoli zaczyna pękać na milion malusieńkich kawałków. Prawdopodobnie już nigdy go nie poskładam.
Na pewno już nigdy nikogo innego nie będę chciała. To jest... był dla mnie Ten Jeden Jedyny, widocznie ja dla niego nie jestem Jedną Jedyną...
Ale nigdy nie zapomnę jak się czułam dzięki Niemu. Czułam się wyjątkowo. Dobrze, że wszystko przypomniało mi, że tak nie jest. Muszę zapamiętać, że jestem zwykła, nijaka. Czas najwyższy.



Piotruś, kocham Cię i zawsze już będę.







Kiedyś nie wiadomo skąd,
Ze wschodem słońca,
Przybyłam tu.
Zanim spotkałam Cię,
Stroiłam się,
Dobierałam strój.
Abyś, gdy
Gdy mnie tylko poznasz,
Cały mi się oddał,
Już wtedy potrzebowałam Cię.
Abyś mnie ochronił,
Bo tylko w Twojej dłoni
Znaleźć mogłam ciepło, aby kwitnąć tak
Dla Ciebie
I tylko Twoją być.

I pamiętam, że gdy tamtego dnia
Zbudziłam się,
A obok byłeś Ty
Wstydziłam Się,
Było głupio mi.
A dziś sama nie rozumiem,
Jak przez własną dumę
Mogłam Ciebie zranić
I przepraszam za to, że
Za to, że kłamałam,
Za to, że krzywdziłam
I dziś już nie ważne, że kochałam,
Że byłeś dla mnie wszystkim, w co wierzyłam.
Spokojnie odejdź już,
Spokojnie zostaw mnie,
Zostaw mnie samą,
Bo na to zasłużyłam.
Idź i bądź szczęśliwy,
Szczęśliwy bądź,
Jak gdyby,
Kiedyś coś złego działo się
To wróć, będę czekać.
Przepraszam za to wszystko,
Nie umiałam inaczej.
Proszę odejdź już,
Nie chcę byś widział, jak płaczę
A gdy będziesz daleko,
O jedno tylko proszę,
Pamiętaj patrząc w gwiazdy,
Że kocham Cię