Ok. Jest. Wszystko jest "ok", ALE... oczywiście cały czas myślę i myślę.
I teraz nie wiem.
Nie wiem czy "jest" ze mną, bo mu mnie żal, bo boi się, że jak teraz mnie zostawi to sobie coś zrobię (otóż nie, nic sobie nie zrobię!), czy może faktycznie, jakimś cudem, tak bardzo mnie kocha, że za każdym razem, kiedy zachowuje się jak idiotka, jest w stanie mi wybaczyć...
Wydaje mi się, że tak naprawdę to on zaczyna się mną nudzić...
"Nie wyobrażasz sobie jak
Dziś wdzięczny Ci jestem,
Że nie skreśliłaś mnie, ot tak,
Że dałaś mi przestrzeń.
I tak mi wstyd, zgubiłem rytm,
Tak jakby werbel grał pod włos.
Zrobiłem źle i zwijam się w kłębek,
Kłębek
Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Skoczę z Tobą na najgłębszą wodę
Ja, tak ja,
Ja za Tobą pójdę w wielki ogień
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę
Dziś wdzięczny Ci jestem,
Że nie skreśliłaś mnie, ot tak,
Że dałaś mi przestrzeń.
I tak mi wstyd, zgubiłem rytm,
Tak jakby werbel grał pod włos.
Zrobiłem źle i zwijam się w kłębek,
Kłębek
Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Skoczę z Tobą na najgłębszą wodę
Ja, tak ja,
Ja za Tobą pójdę w wielki ogień
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę
Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera
Nie wyobrażasz sobie jak
Mnie siłą wypełnia
Tej równowagi błogi żar,
Choć wiem, że jest chwiejna.
Lecz płynie czas, łagodzi w nas
Niewywietrzony jeszcze żal,
Co zmienił w dym tandetny fajerwerk,
Fajerwerk
Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę
Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera"