niedziela, 23 października 2016

feeling.

Ten dzień miał być spokojny.
Ale nie.
Nie ma tak dobrze.
W zasadzie cały dzień był do dupy.
Pół nocy zwijałam się z powodu bólu brzucha, a później miałam drgawki z powodu gorączki.
Ale jakimś cudem udało mi się trochę pospać - idealnie.
Hahaha. Nie ma tak dobrze.
Obudziłam się z tym pieprzonym przeczuciem, że coś się złego stanie.
No i się stało.
Najpierw myślałam, że chodzi o niego, ale okazało się, że nie.
Wyszłam na pieprzony spacer i co?! I dogoniła mnie przeszłość. Kretyn, którego od ponad 7lat próbuję wymazać z pamięci stanął na mojej drodze. Myślałam, że umrę. Chciałam tego, kiedy na mnie patrzył i się śmiał zadowolony z siebie. Na moje szczęście nie postanowił podejść i się odezwać. Ale to i tak był koszmar.
Chciałam zadzwonić po tym wszystkim do mojego najlepszego przyjaciela, żeby mu się wypłakać, żeby powiedzieć co się właśnie stało, ale przypomniałam sobie, że nie mogę, że przecież on zrezygnował z bycia moim najlepszym przyjacielem i aktualnie się zastanawia czy wrócić czy nie...
No i wtedy stało się najgorsze, dotarło do mnie, że on już najprawdopodobniej podjął decyzję tylko nie wie jak mi to powiedzieć.
Najlepiej wprost. Poradzę sobie z tym.