niedziela, 29 września 2013

Imieniny.

09.07.2013


Myślałam, że będę narzekać i marudzić, ale o dziwo nie! Wyjątkowo udane imieniny. Ktoś przynosi mi szczęście :) i siostra pamiętała, a myślałam, że zapomniała :)

Tymbark prawdę Ci powie.

08.07.2013

Dawno nie kupowałam Tymbarka w małej butelce, zawsze 500ml i ostatnio były przeważnie z kodem pod nakrętką, więc zapomniałam o "mądrościach" owego napoju-wyroczni. Idę dziś spacerkiem po moim mieście i wpadam na pomysł, że zaszaleję i kupię Tymbarka, a co mi tam! (kto bogatemu zabroni - powiedział biedny student). Otwieram butelkę, a tu szok! Kapsel do mnie mówi! Czytam cóż to za mądrości i nagle robi mi się cieplutko na serduszku. Pozostaje tylko pytanie, dla kogo...

Wpadnę tu jeszcze wieczorem na to i owo pomarudzić.

A jutjub mówi, żeby Wam Mroza zapodać, no to łapcie, wiele osób narzeka na Moroza, że niby hip-hop a nie hip-hop, Panie! toż to R&B, jeśli ktoś nie umie "szufladkować" muzyki to niech tego nie robi, błagam. Ja w miarę umiem, ale w sumie tego nie robię, bo nie lubię, sama nie chciałabym być szufladkowana. A Mrozu zwłaszcza ten kawałek nakręca pozytywnie, przynajmniej mnie! :) Poczujcie to na słuchawkach na pełnym regulatorze!



2009

07.07.2013





Przeglądam moje skarby z lapka i oczom nie wierzę w to, co ja tu znajduję, myślałam, że wielu zdjęć już nie mam! A tu takie surprise! To zdjęcie jest z Lednicy z 2009roku, autorem jest jeden z kolegów, których razem z siostrą i jeszcze jedną koleżanką poznałyśmy. Pamiętam, że trochę osób nam się tam przewinęło. Nawet poderwałam jakiegoś kolesia na zapalniczkę, matko... co to była za akcja  stoimy przy głównej szosie (policja jeździła co chwilę i nikt nie reagował), palimy papierosy i idzie kilku chłopakaów, jeden całkiem całkiem, ale głupio było zagadać, nie chciało nam się wracać na pola i siedziałyśmy przy tej szosie, rozglądam się, a oni wracają (i wtedy się zaczęła moja misja na flirtownie), nie wiele myśląc wyciągnęłam kolejnego szluga i próbowałam go odpalić (absolutnie przypadkiem) mi to nie wyszło, podeszłam do kolesia, który mi się spodobał, bo "na złość" zatrzymali się obok nas (chyba dlatego, że śpiewałyśmy wcześniej), miał chyba na imię Bartek (?), świetnie się gadało, spędziliśmy cały dzień z nim i jego kolegą, kolega się dobrze ustawił, bo zajęły się nim dwie dziewczyny (cwaniak), a im jakoś to nie przeszkadzało, że raz jedną raz drugą przelizał. Dzisiaj z chłopakami nie ma kontaktu, żadnych pamiątek (tylko wspomnienia), jedyne czego jestem pewna to to, że byli ze Szczytna. Całe szczęście ja tylko "uroczo" flirtowałam.



Kilka dni temu pisałam z kolegą na temat fotografii, napisał mi, że mam odłożyć apart, bo najlepsze zdjęcia zostają w pamięci, coś w tym jest, z Lednicy 2009 zostały mi chyba 3 zdjęcia, bo jest to, zdjęcie z dziewczynami i sweet focia z rąsi w okularach Artura, a wspomnień w mojej głowie z Lednicy? Trudno zliczyć i tak jest z wieloma innym wydarzeniami z życia. Jasne, fajnie jest cyknąć kilka ciekawych fotek, ale nie wszystko uda się uwiecznić. 

Szybcy i wściekli by PKP.

07.07.2013





PKP, kochane PKP. Skrót można rozumieć na milion sposobów. Co do PKP jest fajny skecz: http://www.youtube.com/watch?v=UEPynfu4epQ polecam. A tak ogólnie chciałam powiedzieć, że brakuje mi podróży PKP, bo zawsze wiązało się z tym spotkanie z bliskimi mi ludźmi. Zdjęcie z mojej ostatniej podróży pociągiem ;<

Mam w sobie tyle pozytywnej energii, że pewnie prąd dla całej Polski przez rok bym mogła wyprodukować, cały dzień się uśmiecham i cieszę jak głupia. Co raz mniej się boję. Ufam. Ponoć mnie nie skrzywdzi, tak twierdzi. Gorzej, jeśli to ja jemu zrobię krzywdę.

Uwaga! Mam najlepszą siostrę pod słońcem. Rozgryzła mnie! Wie już, że ja to ja.

Studenckie życie.

05.07.2013



Wolne dopiero od tygodnia, a mi już brakuje moich studenckich, pijackich mordek i standardowego (chociaż jednego) piwa w poniedziałki.



Tak się bawiła politologia po zimowej sesji w 2013r.
Tak zaczęły się moje kolejne problemy.

rok

Ponieważ, przenoszę mojego bloga z innego portalu (bardziej ufam temu i lepiej mi się z nim współpracuje, powrzucam tu stare posty, będą też podane daty ich opublikowania), pewnie będą nie wszystkie i trochę w zmienionej formie


23.06.2013
































Przede wszystkim rok temu byłoby już po sesji (prawda?). Osobiście rok temu miałam najdłuższe wakacje. Choć nie najlepsze.

Poznań. Plac Wolności. Panów na telebimie wydaje mi się, że przedstawiać nie muszę, jednak dla nie zorientowanych są to bliźniacy Slavek i Slavko, maskotki Euro2012. Przed rozpoczęciem Euro Puchar wędrował po Polsce i Ukrainie i można było go podziwiać w miastach "organizatorach". Był w Poznaniu między innymi, a jako że football'em się interesuję to pojechałam (nawet mam speszjal focię z pucharem). To było słowo wstępu. Kiedy byłam tam spotkałam się z (wtedy) moim "chłopakiem", +/- miesiąc później się rozstaliśmy. Jak się okazało, cudowny kochający pan K. wcale taki cudowny nie był - była inna, żeby było "łatwiej" o takim samym imieniu, no i ona była "na miejscu". Cierpiałam, nie powiem, że nie, ale nie z powodu "straty", tylko z powodu poczucia bezradności, takiej no wiecie... kolejny raz okazało się, że nie mogę decydować o własnym życiu. Spędzałam dnie w łóżku płacząc i tęskniąc, ale nie dlatego że to była wielka szalona miłość czy coś, żal mi było dobrego kumpla, to zawsze byli dobrzy kumple, nigdy to nie był Ten Jeden Jedyny. Teraz on jest tylko wspomnieniem, jak to zdjęcie, wyblakłym i rozmytym wspomnieniem. A dzisiaj? Dzisiaj uczę się na nowo ufać komuś innemu. Cholera jest w nim wiele cech mojego byłego, ba! nawet ma tak samo na imię, ale widzę w nim innego człowieka, nie oceniam go przez pryzmat doświadczeń z przeszłości, choć przez ten pryzmat patrzę, ale nie oceniam. Tyle, że to kolejny dobry kumpel, można usiąść pogadać, coś tam łyknąć czy coś...


Po co to piszę? Czas leczy rany. Chociaż... może po prostu wtedy nie kochałam. To bez znaczenia, ważne jest to, że nie każdy facet jest "taki sam", to są słowa zranionej, naiwnej kobiety. Natomiast zraniona, ale mądra kobieta wie, że musi przeczekać ból i cierpienie i spróbować na nowo, bo gdzieś jest dla niej ktoś odpowiedni, żaden książę z bajki, żaden ideał, po prostu ktoś wyjątkowy, kto będzie odpowiedni dla niej i dla kogo ona będzie odpowiednia. Czy tak będzie z kolejnym panem K., którym teraz jestem zainteresowana? Nie wiem. Wiem, że czas przestać się bać i dać sobie szansę.