niedziela, 29 września 2013

rok

Ponieważ, przenoszę mojego bloga z innego portalu (bardziej ufam temu i lepiej mi się z nim współpracuje, powrzucam tu stare posty, będą też podane daty ich opublikowania), pewnie będą nie wszystkie i trochę w zmienionej formie


23.06.2013
































Przede wszystkim rok temu byłoby już po sesji (prawda?). Osobiście rok temu miałam najdłuższe wakacje. Choć nie najlepsze.

Poznań. Plac Wolności. Panów na telebimie wydaje mi się, że przedstawiać nie muszę, jednak dla nie zorientowanych są to bliźniacy Slavek i Slavko, maskotki Euro2012. Przed rozpoczęciem Euro Puchar wędrował po Polsce i Ukrainie i można było go podziwiać w miastach "organizatorach". Był w Poznaniu między innymi, a jako że football'em się interesuję to pojechałam (nawet mam speszjal focię z pucharem). To było słowo wstępu. Kiedy byłam tam spotkałam się z (wtedy) moim "chłopakiem", +/- miesiąc później się rozstaliśmy. Jak się okazało, cudowny kochający pan K. wcale taki cudowny nie był - była inna, żeby było "łatwiej" o takim samym imieniu, no i ona była "na miejscu". Cierpiałam, nie powiem, że nie, ale nie z powodu "straty", tylko z powodu poczucia bezradności, takiej no wiecie... kolejny raz okazało się, że nie mogę decydować o własnym życiu. Spędzałam dnie w łóżku płacząc i tęskniąc, ale nie dlatego że to była wielka szalona miłość czy coś, żal mi było dobrego kumpla, to zawsze byli dobrzy kumple, nigdy to nie był Ten Jeden Jedyny. Teraz on jest tylko wspomnieniem, jak to zdjęcie, wyblakłym i rozmytym wspomnieniem. A dzisiaj? Dzisiaj uczę się na nowo ufać komuś innemu. Cholera jest w nim wiele cech mojego byłego, ba! nawet ma tak samo na imię, ale widzę w nim innego człowieka, nie oceniam go przez pryzmat doświadczeń z przeszłości, choć przez ten pryzmat patrzę, ale nie oceniam. Tyle, że to kolejny dobry kumpel, można usiąść pogadać, coś tam łyknąć czy coś...


Po co to piszę? Czas leczy rany. Chociaż... może po prostu wtedy nie kochałam. To bez znaczenia, ważne jest to, że nie każdy facet jest "taki sam", to są słowa zranionej, naiwnej kobiety. Natomiast zraniona, ale mądra kobieta wie, że musi przeczekać ból i cierpienie i spróbować na nowo, bo gdzieś jest dla niej ktoś odpowiedni, żaden książę z bajki, żaden ideał, po prostu ktoś wyjątkowy, kto będzie odpowiedni dla niej i dla kogo ona będzie odpowiednia. Czy tak będzie z kolejnym panem K., którym teraz jestem zainteresowana? Nie wiem. Wiem, że czas przestać się bać i dać sobie szansę.