poniedziałek, 2 lutego 2015

baj baj.

Znowu to robię. Znowu odpycham ludzi, którzy są mi bliscy (Paulina, Ewelina, Marlena... - nie, Magdy nie, Madzia to młodsza siostra, trzeba kochać). Ale dlaczego to robię... ? Chyba nie chcę im zawracać głowy tym, bo nie wiedzą jak się czuję i w ogóle (ok, Paula wie). Ale może nie chodzi o to, żeby się zamykać na ludzi, bo co to da? Ludzie są wszędzie. Powinno się mieć kogoś bliskiego. Wydaje mi się, że część z tych relacji jest nie do odzyskania. Paula. Paula jest... Paulą. Kocham ją i zawsze będę. Cokolwiek by zrobiła. Cokolwiek by powiedziała. Zawsze będę ją kochać. W sumie jak Madzie. Co z resztą, nie wiem. Nie chcę się kryć sama w sobie. Nie mogę. Jeśli będę to robić nie wyjdę z tego wszystkiego.

help.again.

Tak, zmieniłam adres bloga kilka dni temu. Dlaczego? Bo jestem w takim a nie innym stanie i nie wiem, czy chcę, żeby ktokolwiek znał moje myśli, bo za chwile będą chcieli próbować mi pomóc. Ale nie potrafią. Paula - ona umie, ale nie wiem, czy chce o tym wiedzieć i nie chcę jej głowy zawracać. No i Magda - ona może wiedzieć, ona może wiedzieć wszystko, tak jest ok.

Co sie dzieje? Chcę pomocy, ale nie chcę. Gdzie sens? Gdzie logika? Sens jest taki, że sama gubię się teraz w meandrach mojego umysłu, a co dopiero inni, którzy nie potrafią zrozumieć tego co się dzieje, bo nie przeszli przez to. Owszem, mogłabym o tym opowiadać, tłumaczyć, ale... ale dla mnie depresja też była abstrakcją, dopóki mnie nie dopadła.

Plus jest taki, że do mojego lekarza w końcu dotarło, skąd ONA się wzięła (gdyby posłuchał mojej własnej diagnozy na początku naszej "przygody" może już stałabym na własnych nogach, a tak? Leżę. Ciągle leżę. A kiedy próbuję się podnieść "ktoś" mnie kopie i... znowu leżę w gorszym stanie niż przedtem). Ach... PTSD... kochane DSM-IV 309.81. W sumie gorzej by było, gdyby stwierdził ICD-10 F62.0. No i oczywiście do tego ICD-10 F33... F33.1. A skoro wiemy już co się dziej (jak przez ponad 2lata można nie dojść do tak prostego wniosku!?), to możemy zacząć leczenie (dopiero teraz?! to to wcześniej to co to było?! rany... cudowna służba zdrowia...). "Musisz zrezygnować z wolontariatu" prawie wyszłam z siebie!!! Całe szczęście skończyło się na tym, że towarzystwo dziecka może mieć na mnie dobry wpływ. Dobrze, że ktoś ruszył głową.

Czas spać...

wtorek, 13 stycznia 2015

twisted sister

Oglądacie/oglądaliście Grey's anatomy? Jeśli tak to wiecie kim są Twisted Sisters i jaka je relacja łączy.
A jeśli nie... cóż Mer i Cristina miały niesamowitą relację. Rozumiały się bez słów. Miały bardzo podobne poglądy, ale też kłóciły się ze sobą i to dość mocno - czasem, aż serce boli jak się widziało jak one się kłóćiły. W pewien sposób się kochały, wiecie, jak siostry/przyjaciółki. Takie prawdziwe. W moim życiu też jest taka relacja. Była. Jest. Nie wiem.
Jedyna osoba, za którą tak bardzo tęsknie, tak mocno, że mnie to powoli zabija. Wybaczcie, ale to Ona była moją Cristiną. Moją osobą. Nikt wcześniej i nikt później mnie tak nie rozumiał i rozumieć nie będzie. Zawsze płakałam widząc momenty Cristiny i Mer, bo widziałam w nich Paulę i siebie. Nie było dnia, żebym o niej nie myślała. Nie było dnia, żebym się o Nią nie martwiła. Dzisiaj, kiedy już prawie stanęłam na nogi, po tym wszystkim co się tu pojawiło i co się nie pojawiło, Ona się odezwała... a ja czuję się jak małe bezbronne dziecko. Mam ochotę płakać i krzyć, ale jednocześnie wiem, że dwie rzeczy jakich potrzebuję najbardziej w świecie, to porozmawiać z Nią i przytulić się do Niej (chociaż obie te rzeczy spowodowałyby, że popłakałabym się - nie wiem czy ze szczęścia, czy z żalu, ale bym się popłakała).
Nasuwa mi się tylko jedno pytanie: siostro, wróciłaś?






środa, 3 grudnia 2014

!!!HELP!!!

Nie lubię późnej jesieni/zimy. Nie lubię listopada i grudnia. Tak bardzo potrzebuję kogoś, kto mnie przytuli. Z każdym oddechem jestem bardziej i bardziej bezbronna, ale tylko wobec jednej osoby. Z jednej strony jeden uśmiech spowodował, że myśle ciągle o tej osobie i fajnie byłoby spędzić z nią trochę czasu, ale z drugiej strony...
Wczoraj miałam się z nim zobaczyć, ale (całe szczęście) odrobinę przeszkodził nam los. Trudno. Może jeszcze kiedyś się uda.

sobota, 15 listopada 2014

Pompeczka.

Jeśli ktoś spotka na mieście moją pompkę to powiedzcie jej, że nie jestem na nią zła, ale niech już wraca do domu, bo jest TU potrzebna.

Wczoraj miałam chociaż rylax od 19:30-22... Weśrzesz i Kabaret Pod Wyrwigroszem.

Od kilku dni nie śpię. Nie wiem czy to zmęczenie przygotowaniem do wyborów (w sensie do komisji) czy może... stres. Powoli nie wiem, jak się nazywam, a jutro muszę działać (co najmniej) obrotach 120%!!! Dam radę? Mam nadzieję... yerba mate już uszykowana na jutro, na cały dzień. Znając mnie to nakręcę się jutro tak, że dam radę, ale w poniedziałek (mam nadzieję) padnę trupem.

#hasztag

#hasztag #tak #bardzo. Czyli w końcu (od jakiś 3tygodni) mam insta. Nie wierzę.