Oglądacie/oglądaliście Grey's anatomy? Jeśli tak to wiecie kim są Twisted Sisters i jaka je relacja łączy.
A jeśli nie... cóż Mer i Cristina miały niesamowitą relację. Rozumiały się bez słów. Miały bardzo podobne poglądy, ale też kłóciły się ze sobą i to dość mocno - czasem, aż serce boli jak się widziało jak one się kłóćiły. W pewien sposób się kochały, wiecie, jak siostry/przyjaciółki. Takie prawdziwe. W moim życiu też jest taka relacja. Była. Jest. Nie wiem.
Jedyna osoba, za którą tak bardzo tęsknie, tak mocno, że mnie to powoli zabija. Wybaczcie, ale to Ona była moją Cristiną. Moją osobą. Nikt wcześniej i nikt później mnie tak nie rozumiał i rozumieć nie będzie. Zawsze płakałam widząc momenty Cristiny i Mer, bo widziałam w nich Paulę i siebie. Nie było dnia, żebym o niej nie myślała. Nie było dnia, żebym się o Nią nie martwiła. Dzisiaj, kiedy już prawie stanęłam na nogi, po tym wszystkim co się tu pojawiło i co się nie pojawiło, Ona się odezwała... a ja czuję się jak małe bezbronne dziecko. Mam ochotę płakać i krzyć, ale jednocześnie wiem, że dwie rzeczy jakich potrzebuję najbardziej w świecie, to porozmawiać z Nią i przytulić się do Niej (chociaż obie te rzeczy spowodowałyby, że popłakałabym się - nie wiem czy ze szczęścia, czy z żalu, ale bym się popłakała).
Nasuwa mi się tylko jedno pytanie: siostro, wróciłaś?
Nie lubię późnej jesieni/zimy. Nie lubię listopada i grudnia. Tak bardzo potrzebuję kogoś, kto mnie przytuli. Z każdym oddechem jestem bardziej i bardziej bezbronna, ale tylko wobec jednej osoby. Z jednej strony jeden uśmiech spowodował, że myśle ciągle o tej osobie i fajnie byłoby spędzić z nią trochę czasu, ale z drugiej strony...
Wczoraj miałam się z nim zobaczyć, ale (całe szczęście) odrobinę przeszkodził nam los. Trudno. Może jeszcze kiedyś się uda.
Jeśli ktoś spotka na mieście moją pompkę to powiedzcie jej, że nie jestem na nią zła, ale niech już wraca do domu, bo jest TU potrzebna.
Wczoraj miałam chociaż rylax od 19:30-22... Weśrzesz i Kabaret Pod Wyrwigroszem.
Od kilku dni nie śpię. Nie wiem czy to zmęczenie przygotowaniem do wyborów (w sensie do komisji) czy może... stres. Powoli nie wiem, jak się nazywam, a jutro muszę działać (co najmniej) obrotach 120%!!! Dam radę? Mam nadzieję... yerba mate już uszykowana na jutro, na cały dzień. Znając mnie to nakręcę się jutro tak, że dam radę, ale w poniedziałek (mam nadzieję) padnę trupem.
Jeszcze wczoraj uwielbiałam niespodzianki. Środa - pyszna! Nie powiem. Ale teraz?! Porażka. Tragedia. Nienawidzę niespodzianek.
"Tak mało o życiu wciąż wiem
czy z wiatrem mam biec, z uśmiechem budzić się
pamiętam Twoją twarz, tak jakby przez mgłę
Pamiętasz, byłam Twoja, jak nikt kochałam Cię
Pracę mam i wszystko jest OK
dzieci śpią, a ja uśmiecham się
piszę wiersze w sekretnym zeszycie
wiedz kochany: ułożyłam sobie życie
I nagle Ty stoisz dziś w moich drzwiach
i pytasz mnie czy może kogoś mam
więc jeśli Bóg zrobić mógł taki żart
to po co tyle straconych w życiu
lat, straconych lat?
I nagle Ty stoisz dziś w moich drzwiach
i pytasz mnie czy może kogoś mam
więc jeśli Bóg zrobić mógł taki żart
to po co tyle straconych w życiu
lat,straconych lat?
I nagle Ty stoisz dziś w moich drzwiach
i pytasz mnie czy może kogoś mam,
więc jeśli Bóg zrobić mógł taki żart
to po co tyle straconych w życiu
lat, straconych lat?"
"To jest dla mnie cud,
że patrzę jak uśpiona
ponad słowa które
podałeś mi jak lód
I tyle z tego wiem,
co trwać ma jest na chwile
Gdy zabrakło Twoich rąk
moje stały się niczyje
Nie wierzyłam w to że żyję Cztery lata zapomnieć chcę
Nie waż się przyjaciółką nazwać mnie
Cztery lata kochałam Cię
tak jakby świat przetrwać miał
tylko dzięki nam niezachwianie
To jest jak cud,
że mimo wszystko mogłam
w sobie sens odnaleźć
Co dla mnie skarbem
dla Ciebie było piaskiem
na plaży rozsypanym
Cztery lata zapomnieć chcę
Nie waż się przyjaciółką nazwać mnie
Cztery lata kochałam Cię
tak jakby świat przetrwać miał
tylko dzięki nam
Cztery lata budowałam dla nas dom
w nim mieliśmy żyć
lecz to był tylko zamek z piasku
nie zostało z niego nic
To jest jak cud,
że mogę wszystko przetrwać
i stać się przez to lepsza
Cztery lata zapomnieć chcę
Nie waż się przyjaciółką nazwać mnie
Cztery lata kochałam Cię
tak jakby świat przetrwać miał
tylko dzięki nam Cztery lata
Cztery lata"
Czy faceci serio myślą, że jak po jakimś czasie (czytaj bardzo długim czasie) staną w drzwiach i rzucą "Cześć, tęskniłaś? Bo ja bardzo. Jestem wolny. A Ty?" To My - kobiety - wybaczymy im wszystko i porzucimy rzeczy dla nas istotne (te nieistotne też) tylko po to, żeby rzucić się na jego szyję - oczywiście zaspokajając jego przerośnięte ego. Otóż... nie. Ok czasem mamy ochotę to zrobić, ale wiemy, że nie możemy. Bo nie.
Historia w skrócie wygląda mniej więcej tak: w filmie "Tylko mnie kochaj!" Michał mówi do Julii o swoim poprzednim związku "Byliśmy niby razem, ale jednak osobno." To z nami było zupełnie odwrotnie "byliśmy niby osobno, ale jednak razem".
"I tried to paint you a picture
The colors were all wrong Black and white didn’t fit you ..and all along You were shaded with patience Your strokes of everything that I need just to make it But I can see that
Lord knows I’ve failed you time and again, But you and me we’re all right
We won’t say our goodbyes You know it’s better that way We won’t break, we won’t die It's just a moment of change All we are, all we are Is everything that’s right All we need, all we need A lover’s alibi
I walked a minute in your shoes They never would’ve fit I figured there’s nothing to lose I need to get some perspective on these words before I write them down You’re an island and my ship has run aground
Lord knows I’ve failed you time and again, But you and me we’re all right
We won’t say our goodbyes You know it’s better that way We won’t break, we won’t die It's just a moment of change All we are, all we are Is everything that’s right All we need, all we need A lover’s alibi
Every single day that I can breathe You changed my philosophy I’m never gonna let you pass me by
So don’t say your goodbyes You know it’s better that way We won’t break, we won’t die It’s just a moment of change So don’t say your goodbyes You know it’s better that way We won’t break, we won’t die It’s just a moment of change All we are, all we are, Is everything that’s right All we need, all we need, A lover’s alibi