środa, 7 września 2016

Idiotka.

Znalazłam kogoś wyjątkowego. To przypadek.
Nigdy nie zapomnę momentu kiedy weszłam do baru i go zobaczyłam. Nogi mi się ugięły. Początek był ciężki. Teraz też nie jest łatwo. Troszeczkę nas dzieli, ale dla mnie to nie ma znaczenia, wiem, że damy radę (jeśli tego nie spierdolę). Może to banał, ale faktycznie można poza kimś świata nie widzieć. Dawno nie czułam, że wszystko jest na swoim miejscu, że wszystko jest jak powinno być - teraz tak czuję, no może nie do końca, bo tak będzie jeśli kiedyś zamieszkamy razem. Piotrek skradł moje serce. Zakochałam się. Na zabój. Bez pamięci. Nieodwracalnie. Na zawsze. Ale boję się jak jasna cholera. Wiem, że też dla niego jestem ważna, że mnie nie skrzywdzi - cholera jasna, ja w końcu ufam jakiemuś facetowi. Tylko, że te moje pieprzone problemy. Ta moja cholerna przeszłość. Ciągle się boję wszystkiego. Do tego coraz częściej mam natłok myśli, za mało tu pisze... i później pierdolnę jakąś głupotę, która nie całkiem oddaje to o co mi chodzi, a może być odebrana zupełnie inaczej (brawo kurwa ja). No i tak mimo że bardzo nie chcę ciągle coś pierdolę. Nawet nie wiem czy aktualnie jesteśmy razem czy nie. Kiedy myślę o tym, że nie do oczu napływają mi łzy i czuję jak mi serce pęka...


Jakieś plusy? Ze zdrowiem niby lepiej. Chociaż głowa coraz częściej boli, a ja jak zawsze tłumaczę to "odwodnieniem", no dobra czasem tak, ale nie zawsze. Wymiotuję też "częściej" niż "zwykle". Prawe kolano odmawia mi posłuszeństwa. Czyli ogólnie... jednak nie lepiej. Ale skoro miały być plusy to będą! Serce się uspokoiło i są lepsze wyniki, od kilku miesięcy, od kiedy się życie uspokoiło, od kiedy jest Piotruś. Juhu kurwa.


Dwa dni temu myślałam, że w końcu wszystko się układa. No ale... jestem skończoną idiotką i jak zwykle muszę spierdolić to na czym mi zależy.

Jutro.

W nawiązaniu do ostatniego postu - sprzed kilku miesięcy:

#1 po kolejną partię kolorowych proszków się nie ruszyłam (oczywiście, że z lenistwa) - poza tym już i tak nie bardzo chcą mi je przepisywać - tym bardziej na stałe.

#2 licencjat. Obrona na 5! ale na dyplomie 4,5 - dramat. Jakimś cudem znalazłam motywację albo raczej motywacja znalazła mnie.

#3 mój były... właśnie przypomniałam sobie dlaczego mnie zostawił - płaczę ze śmiechu. Właściwie powinnam mu podziękować, wyświadczył mi przysługę zostawiając mnie.

#4 mam 36,6, ale nie jakieś tylko takie nieidealne, wymarzone, odpowiednie... chociaż biorąc pod uwagę to jaką jestem idiotką za chwilę to koncertowo spierdolę.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Dzis.

Czuje sie zle, ale nie w sensie, ze jest mi niedobrze.
Po prostu czuje sie jakbym byla w dziurze. Uwieziona. Wbrew wlasnej woli.
Dawno mnie tu nie bylo, a pamietam, ze pisanie tu mi pomagalo.
Dlatego postanowilam, ze znowu cos z siebie wyrzuce, lepiej tak niz dusic to w sobie. Mam problem z ubieraniem mysli w slowa, kiedy mam je wypowiedziec. Lepiej, latwiej mi przelac mysli "na papier".

No to czas przejsc do rzeczy...
Facet mnie rzucil w urodziny. Powod? Nie popieram partii obecnie rzadzacej.
Serio? Ludzie rozstaja sie z tak... glupich powodow? Na poczatku mnie to bawilo, bo to tak glupie, ze az smieszne.
A teraz... czuje jakbym wpadla na sciane. Nie wiem co dalej. Nawet nie potrafie okreslic tego jak sie czuje. Jakbym wpadla pod rozpedzony pociag, ktorego nie ma jak zatrzymac i pozostaje tylko czekac, az ktos wyciagnie wrak spod tego pociagu, bo innego rozwiazania nie ma. Tak mi sie wydaje. Nawet najmniejszego swiatelka w tym tunelu nie ma.
Nie wiem co mam robic dalej z zyciem.
Poki co jedyny plan to napisanie pracy licencjackiej, ale nie mam na to sil. Nie mam sil na nic. Powinnam isc sie zameldowac u lekarza po kolorowe tabletki, ale nawet tego mi sie nie chce zrobic. Najchetniej zostalabym w lozku i gapila sie w sufit, ale niestety trzeba chodzic na zajecia, a co za tym idzie spotykac ludzi i udawac, ze jest ok. Przydaloby mi sie jakies 36,6, zeby moc sie przytulic, nie wazne czy facet czy kobieta, po prostu czlowiek, ktory uspokoi moj uklad wspolczulny.
Jestem wrakiem. Rozbitkiem, ktory utknal na bezludnej wyspie, ktory bardzo chcialby sie z niej wydostac, ale nie potrafi. Do tej pory tak bylo dobrze, ale juz chyba nie jest.

środa, 15 lipca 2015

Baj baj!




Śmieszki heheszki.

No i usiadłam.
No i piszę.

Dawno tego nie robiłam. Nie pamiętam jak to się robi.
Chyba.

No ale jest Patryk, który miał 2dni temu urodziny.
Nie wiem, czy to dzisiaj to po prostu zmęczenie i zdenerwowanie tym jego wyjazdem, przez co zaczynam sobie różne rzeczy wkręcać.
Tak, zaczynam świrować.


W ogóle widziałam się dziś z Eweliną. (To śmieszne, pisać o spotkaniu z nią, skoro chyba ona jedyna to czyta. Powinnam zacząć to pisać jako rozmowę z nią).
W każdym razie, trochę się dziś rozerwałam, zrelaksowałam, odpoczęłam. Tego mi było potrzeba. Dzięki!

W ogóle spędziłam tydzień na wsi ze znajomymi. Było świetnie! Poznałam kilka nowych osób. Niesamowitych osób. Ale dziś już nie. 
Następny wpis.
Może jutro.

Muszę ściągnąć bloggera na telefon. 

piątek, 17 kwietnia 2015

`If today was your last day...`

Dawno mnie nie tu nie było. Ponad miesiąc... Najwyższy czas się zameldować.



Co u mnie? Nawet nie wiem od czego zacząć. Mniej więcej połowa semestru. Zaczęły się seminaria. Mam promotora tego, którego bardzo mieć nie chciałam. Jednak nie jest tak źle.

Zaczęłam oglądać Gre o tron. HAHAHAHAHAHA. Tia.


Więcej "grzechów" nie pamiętam.



"Sto lat nie widziałem Cię, 
sto lat, może trochę mniej, a 
co u Ciebie poza tym co wiem?

Czy już swoje zrobił czas?
Co zostało z trochę młodszych nas?
Ja od Ciebie też usłyszeć chcę

Że dalej liczy się to, co jest na zawsze,
że dla nas liczy się to, co jest na prawdę.

Nic z tego, co daje sztuczny świat,
by więcej zabrać nam, coś dla mnie liczy się.

Ten świat wiele więcej wart,
trudnej prawdy niż łatwiejszych zdrad,
najważniejsze pozostało w nas.

Bez kłamstw i na gorsze zmian,
tacy też będziemy za sto lat,
gdy zapytasz ja odpowiem tak:

Że dalej liczy się to, co jest na zawsze,
że dla nas liczy się to, co jest na prawdę.

Nic z tego, co daje sztuczny świat,
by więcej zabrać nam, coś dla mnie liczy się,
co najważniejsze jest, co daje życia sens,
to, co prawdziwe dziś, niech na zawsze będzie w nas.

Że dalej liczy się, 
że dla nas liczy się,
to, co jest na prawdę.

Nic z tego, co daje sztuczny świat,
by więcej zabrać nam, coś dla mnie liczy się."





"My best friend gave me the best advice
He said each day's a gift and not a given right
Leave no stone unturned, leave your fears behind
And try to take the path less travelled by
That first step you take is the longest stride

If today was your last day
and tomorrow was too late
Could you say goodbye to yesterday?
Would you live each moment like your last?
Leave old pictures in the past
Donate every dime you had?
If today was your last day.

Against the grain should be a way of life
What's worth the prize is always worth the fight
Every second counts 'cause there's no second try
So live like you'll never live it twice
Don't take the free ride in your own life

If today was your last day
and tomorrow was too late
Could you say goodbye to yesterday?
Would you live each moment like your last?
Leave old pictures in the past
Donate every dime you had?

Would you call old friends you never see?
Reminisce old memories
Would you forgive your enemies?
Would you find that one your dreamin' of?
Swear up and down to God above
That you'd finally fall in love
If today was your last day

If today was your last day
Would you make your mark by mending a broken heart?
You know it's never too late
To shoot for the stars regardless of who you are
So do whatever it takes
'Cause you can't rewind a moment in this life
Let nothin' stand in your way
Cause the hands of time are never on your side

If today was your last day
and tomorrow was too late
Could you say goodbye to yesterday?

Would you live each moment like your last?
Leave old pictures in the past
Donate every dime you had?
Would you call old friends you never see?
Reminisce old memories
Would you forgive your enemies?
Would you find that one you're dreamin' of?
Swear up and down to God above
That you finally fall in love
If today was your last day."


Zawsze jak jej słucham, myślę o Pauli <3 

poniedziałek, 2 marca 2015

2years

W sobote minęły 2lata, od kiedy straciłam kogoś ważnego. Jedna jedyna rzecz jaka mi po nim została to książka, którą moja "przyjciółka" zgubiła. Czyli nie mam nic.

środa, 25 lutego 2015

Dzień dobry.

EDIT.

Jest tuż po 2:00 kiedy zaczynam pisać. Nie wiem, o której skończę, ale pewnie też o tym wspomnę.

Dawna mnie tu nie było. Prawie miesiąc. Trudno jest mi zebrać myśli i napisać coś sensownego... właściwie to nie wiem o czym pisać, od czego zacząć...
Spróbuję mniej więcej chronologicznie.

#1 w ostatnim poście pisałam o odpychaniu Pauli, Eweliny i Marleny. Udało mi się przestać odpychać Paulę, w stanie jakim się znajduję to gigantyczny sukces. Mam ochotę zacząć krzyczeć, żeby ludzie sami pchali mi się do życia, ale nie potrafię. Dobrze, że jest Baśka! (to za chwilę)


#2 sesja zdana śpiewająco


#3 walentynki. Spędziłam je sama, ale odbyłam kilka mało walentynkowych rozmów :)
Skoro o walentynkach mowa... pojawiły się prezenty! Uwaga, żeby prezent był idealny i romantyczny nie musi zawierać serduszek!!! Przecież chodzi o to, żeby sprawić sobie wzajemnie przyjemność :) o prezenterach później :)


#4 Baśka! Widziałyśmy się w środę i widzimy sie jutro (dzisiaj) ta mała jest niesamowita! Uwielbiam ją! Daje mi dużo energii i uśmiechu. Wolontariat to doskonały pomysł w moim stanie. Idealny. Poza tym, że pomogę komuś, pomogę też sobie.


#5 Marta i Grey. Wybrałam się z Martą na "50 twarzy Grey'a". Szczerze? Oczekiwałam DUŻO więcej po tym filmie. Tzn nie więcej scen erotycznych (chociaż to też), ale spodziewałam się czegoś bardziej ambitnego w całokształcie.
Marta. Uwielbiam! Choć tak długo jej nie trawiłam, ale to raczej przez całą otoczke, którą inni dodali do naszej relacji. Okazuje się, że mamy ze sobą cholernie dużo wspólnego! (jabłka-miety, Michały, Adriany... ^^ o tym w osobnym poście) Bardzo mi się to podoba :) Marta! Cieszę się, że jesteś!
(Z tego miejsca pragnę podziękować Natalce, że trochę zmusiła nas do tej relacji)


#6 prezenty! Moje przyszły paczką, żebym dostała je 14lutego :) śliczna obudowa (plastik/silikon whatever) (ad #3) oczywiście blaugrana! :) dla Was może to nic, coś żałosnego, ale dla mnie to najlepszy prezent, bo osoba, która go sprawiła, pokazała, że wie, co dla mnie ważne i co kocham, dlatego to idealny prezent na walentynki, a wasze krzywe miny i ironiczne uśmiechy wsadźcie sobie w d... :) prezent był dla mnie a nie dla Was, więc to ja mam być z niego zadowolona i tak właśnie jest. Poza tym jest jeszcze drugi "drobiazg" 7calowy ^^ no nie ważne :)

#7 Kamil&Karol. Kamil znowu chciał pogadać -,- lubię go, ale mnie irytuje czasem, myśli, że życie wokół niego się kręci (taaaak mój ex). Powiedział mi, że Karol (o którym już tu kiedyś wspominałam) nikogo nie ma, chociaż słyszałam coś innego od ludzi z jego roku... Karol jakiś czas temu rozstał się z dziewczyną. Kamil błogosławi. A Karol po prostu bywa dobrym kumplem. BYWA.

#8 Paula znowu "zniknęła". Póki co nie tęsknię. Wiesz, to tak jak Ty za M. Czuję się lżej. Przed Tobą niczego nie ukryje, nawet w rozmowie przez fejsa... ale jak "wrócisz" to obiecuję cieszyć się jak nigdy, bo tak serio to bardzo tęsknię i kocham!


#9 chcę już wracać na uczelnię.


#10 zdrowie się sypie jeszcze bardziej, o dziwo to mozliwe!


#11 kolejna para, o której "powstaniu" myślałam zaczyna "żyć" :) tylko o tym nie mogłam nikomu powiedzieć, bo wszyscy by mnie wyśmiali, a tu proszę! Jak zawsze mam rację.







"Liam:
Now that you can't have me
You suddenly want me
Now that I'm with somebody else
You tell me you love me
I slept on your doorstep
Begging for one chance
Now that I finally moved on
You say that you missed me all along

Harry:
Who do you think you are?
Who do you think I am?
You only love to see me breaking
You only want me cause I'm taken
You don't really want my heart
No, you just like to know you can
Still be the one who gets it breaking
You only want me when I'm taken

You're messing with my head
Girl that's what you do best
Saying there's nothing you won't do
To get me to say yes
You're impossible to resist
But I wouldn't bet your heart on it
It's like I'm finally awake
And you're just a beautiful mistake

Who do you think you are?
Who do you think I am?
You only love to see me breaking
You only want me cause I'm taken
You don't really want my heart
No, you just like to know you can
Still be the one who gets it breaking
You only want me when I'm taken

Zayn:
Thank you for showing me
Who you are underneath
No, thank you, I don't need
Another heartless misery
You think I'm doing this to make you jealous
And I know that you hate to hear this
But this is not about you anymore

Harry:
Who do you think you are?
Who do you think I am?
You only love to see me breaking
You only want me cause I'm taken
You don't really want my heart
No, you just like to know you can 
(Zayn: No, you don't, no, you don't)
Still be the one who gets it breaking 
(Zayn: Breaking)
You only want me when I'm taken

Liam:
Now that you can't have me
You suddenly want me"

To chyba koniec na ten post. Spróbuję iść spać, chociaż mi się nie chcę.
Proszę, pomóżcie mi wrócić do ludzi! Bądźcie bardzo nachalni!
Jest tuż po 3:00 kiedy kończę notatkę. Nie mam pojęcia kiedy zasnę i czy w ogóle zasnę.