W nawiązaniu do ostatniego postu - sprzed kilku miesięcy:
#1 po kolejną partię kolorowych proszków się nie ruszyłam (oczywiście, że z lenistwa) - poza tym już i tak nie bardzo chcą mi je przepisywać - tym bardziej na stałe.
#2 licencjat. Obrona na 5! ale na dyplomie 4,5 - dramat. Jakimś cudem znalazłam motywację albo raczej motywacja znalazła mnie.
#3 mój były... właśnie przypomniałam sobie dlaczego mnie zostawił - płaczę ze śmiechu. Właściwie powinnam mu podziękować, wyświadczył mi przysługę zostawiając mnie.
#4 mam 36,6, ale nie jakieś tylko takie nieidealne, wymarzone, odpowiednie... chociaż biorąc pod uwagę to jaką jestem idiotką za chwilę to koncertowo spierdolę.