poniedziałek, 26 marca 2018

Gówniarze.

"Jesteśmy dorośli. Kiedy to się stało? Jak to zatrzymać?" ~ GA.



Tego nie da się zatrzymać. 

Chociaż niektórzy to odkładają w nieskończoność.
Najbardziej irytujące jest to, kiedy dzieciaki dopominają się respektowania tego, że są dorośli.
Problem w tym, że nie są. Zaczynają dopiero bawić się w dorosłość.
A potem okazuje się, że właśnie ci, którzy najgłośniej krzyczeli o swojej dorosłość, cóż... są najbardziej dziecinni i najmniej dojrzali ze wszystkich.

Złota rada?
Zamknijcie mordy i cieszcie się z dzieciństwa tak długo jak tylko możecie. 
Nie ma co się spieszyć do dorosłości.

Przede wszystkim bycie pełnoletnim nie jest równoznaczne z byciem dorosłym.
Także to, że w portfelu ma się IDka i że można legalnie kupić szlugi i alko, nie znaczy od razu, że jest się dorosłym. 
To tak nie działa. 
Serio.

Dorosłość to odpowiedzialność. 
Nie tylko za siebie, ale też za drogie człowieka.

Dorosły człowiek nie napisze, najebany jak messerschmitt, "kocham cię", żeby później rżnąć głupa, że nic nie było, nic nie zrobił. Tylko na trzeźwo weźmie to na klatę i potwierdzi, że kocha albo przyzna się do bycia chujem, dupkiem itp, który najebany pierdoli trzy po trzy.

Dorosły człowiek nie będzie oczekiwał, że wszyscy dookoła będą załatwiać jego sprawy. Będzie robił to po prostu sam. Tak samo jak sam będzie ich pilnował, a nie oczekiwał, że wszyscy będą za niego pamiętać o tym, co ma zrobić. A jeśli dorosły ma problemy z pamięcią to kurwa zainwestuje w zasrany organizer albo przestanie robić z siebie sierotę i dozna olśnienia i skorzysta z apki w telefonie.

Dorosły człowiek wie, kiedy odłożyć na bok dumę i honor, bo są sytuacje, kiedy trzeba stanąć ponad podziałami, fochami i wszystkim innym. Nie ważne czy to dla swojego czy cudzego dobra. Po prostu czasem trzeba i dorosły to rozumie.