poniedziałek, 1 września 2014

September

Nienawidzę września. Wspominałam o tym? Nie? Ok. To teraz wspomnę. Nienawidzę września. Kilka lat temu był to powrót do szkoły, średnio za tym przepadałam prawdę powiedziawszy. W zeszłym roku wrzesień był porażką, poddaniem się, odpuszczeniem ludzi, którzy będą dla mnie w jakiś sposób już zawsze ważni. Teraz, teraz wrzesień zapowiada się na katastrofę za katastrofą, mam nadzieję, że te katastrofy przyniosą pozytywny efekt, a nie negatywny. Pytanie co będzie pozytywne a co negatywne, tego jeszcze nie wiem.

Całe szczęście sierpień był (raczej) cudowny i cudownie się zakończył. Udało się spełnić pewne marzenia, więc... po sierpniu nie ma co płakać, chociaż będę za nim tęsknić, może z powodu tych marzeń ;)


Niesamowite spotkanie z KSM'em <3

 Wyjeżdżam z miasta, a tu okazuje się, że jestem praktycznie w domu... ^^

 A w ostatnią sobotę sierpnia bawiłam się w Toskanii ;)

kiedyś: Jurassic Park - dziś jak widać: Półwiejska Park


Tu miało być jeszcze jedno zdjęcie, ale nie mogę go niestety dodać, bo ktoś mi nie pozwala! (Tak, Ruda, chodzi o Ciebie ;* )