czwartek, 20 października 2016

Idiotka.

Nie mam nic "mądrego" do napisania. Myślałam, że jeśli przeszłam coś drugi raz będzie łatwiej, ale nie jest, jest trudniej. Najgorsze jest to, że teraz nie potrafię tego nazwać, jeszcze nie... ale gdybym miała powiedzieć o tym co stało się maju 2009r. nie byłoby większego problemu. A oni oboje postępują według tego samego schematu, twierdząc, że w zasadzie to wręcz o to błagam... nienawidzę się za to, że po tym jak spotkało mnie to kilka lat temu, teraz, kilka miesięcy temu, nie byłam w stanie nic zrobić, żeby się przed tym obronić. Myślałam, że będę w stanie to jakoś przerobić, poradzić sobie z tym, ale nie wyszło, każda oznaka jego istnienia, boli i przeraża. Boję się tego... człowieka, chociaż nie zasługuje na to, żeby go tak nazywać. Dzisiaj, jakąś godzinę temu wpadłam na pomysł, że zablokowanie profilu oszczędzi mi tyle bólu, strachu i problemów.


Piotrek, przepraszam, chociaż na to nie zasługuje, spróbujmy jeszcze raz...kocham Cię i już zawsze będę.

poniedziałek, 17 października 2016

Nic nie wiem.

Nie wiem. Chyba nic o nim nie wiem.
Nie wiem co lubi...
Nie wiem jaki jest jego ulubiony film, jakie w ogóle filmy lubi, jakiej muzyki słucha, jaki jest jego ulubiony zespół, jaki jest jego ulubiony kolor, jaką bajkę najbardziej lubił kiedy był dzieckiem, jakie jest jego hobby, jaka jest jego ulubiona potrawa a jaka najbardziej znienawidzonw, czy lubi komiksy, czy/jakie seriale ogląda, czy woli morze czy góry, czy ma na coś alergię, brunetki czy blondynki, kawa (zwykła czy rozpuszczalna, z mlekiem czy bez) czy herbata (jaka), słodzi czy nie...?
Ledwo wiem kiedy ma urodziny... 
Czy ja cokolwiek o nim wiem?! 
Czy on cokolwiek o mnie wie? 
Coś tam o nim wiem i on coś tam wie o mnie, ale czy to wystarczy?
Wiem, że jest bardzo dobrym człowiekiem, że jest czuły troskliwy opiekuńczy dojrzały i delikatny, wiem, że od dawna musi sam o siebie dbać, wiem, że jest po różnych przejściach i o niektórych z nich wiem, to chyba jednak sporo, ale... chciałabym wiedzieć więcej o nim, ale to chyba dobrze, że czuję potrzebę poznania go.

Także chyba jednak coś wiem.

niedziela, 16 października 2016

Chciałabym...

... zniknąć. Bez słowa. Tak po prostu najzwyczajniej w świecie zniknąć. Na kilka dni. Najlepiej byłoby pojechać w jedno z moich 3 kochanych miejsc, ale niestety nie mam czasu i nie powiem, gdzie są te miejsca.
Najwyżej pomilczę do wszystkich przez kilka dni.
Ciekawi mnie, kto by mnie szukał, gdybym kiedyś zniknęła... i czy w ogóle ktokolwiek...

Nie wiem.

Ok. Jest. Wszystko jest "ok", ALE... oczywiście cały czas myślę i myślę.

I teraz nie wiem.

Nie wiem czy "jest" ze mną, bo mu mnie żal, bo boi się, że jak teraz mnie zostawi to sobie coś zrobię (otóż nie, nic sobie nie zrobię!), czy może faktycznie, jakimś cudem, tak bardzo mnie kocha, że za każdym razem, kiedy zachowuje się jak idiotka, jest w stanie mi wybaczyć...

Wydaje mi się, że tak naprawdę to on zaczyna się mną nudzić...





"Nie wyobrażasz sobie jak 
Dziś wdzięczny Ci jestem,
Że nie skreśliłaś mnie, ot tak,

Że dałaś mi przestrzeń.
I tak mi wstyd, zgubiłem rytm,
Tak jakby werbel grał pod włos.
Zrobiłem źle i zwijam się w kłębek,
Kłębek

Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Skoczę z Tobą na najgłębszą wodę
Ja, tak ja,
Ja za Tobą pójdę w wielki ogień
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę

Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera

Nie wyobrażasz sobie jak
Mnie siłą wypełnia
Tej równowagi błogi żar,
Choć wiem, że jest chwiejna.

Lecz płynie czas, łagodzi w nas
Niewywietrzony jeszcze żal,
Co zmienił w dym tandetny fajerwerk,
Fajerwerk

Lecz ja, tak ja,
Ja Ci wszystko jeszcze wynagrodzę
Bo ja, tak ja,
Tej miłości więcej nie zagłodzę

Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera"

Wie.

Wie o wszystkim. Niby jest ok, niby jednak mnie chce, niby mu to nie przeszkadza, niby chce być wsparciem, ale kurczę niestety nie mogę pozbyć się wrażenia, że to trochę z litości... :(

Ale może po prostu świruje, bo świruje...
Spóźnia mi się okres (znowu), do tego nienawidzę sposobu aplikacji tabletek, wszystko mnie potem boli, cały czas czuję tę pieprzona tabletkę...

Zwariuje. Jestem przerażona. Mogę próbować o tym nie myśleć, ale i tak cały czas będę to robić...

Czuję się jak przerażone, zaszczute zwierzę w klatce...

piątek, 14 października 2016

The end.

To już jest koniec.
Znowu jestem sama.
Samotna.
Jak widać nie ma we mnie nic dobrego.
W moim życiu też nie ma już nic dobrego. Właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, najlepszego człowieka jakiego spotkałam w życiu.
Straciłam wszystko, co było dla mnie najlepsze, co miało dla mnie znaczenie.

..................

Mam ochotę zrobić sobie krzywdę...
Czuję się bezużyteczna...
Nie mogę spać.
Jak się psuje to wszystko na raz.
Chcę zniknąć.
Chcę nieistnieć.